poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Norwegia, część druga, czyli wyspy Hvaler i camping

Wyspy Hvaler


(Wszystkie zdjęcia robiona są telefonem, ponieważ... zapomniałam aparatu, więc jakość nie jest najlepsza, jednak nieważne jakie zdjęcia, wszystkie oddają piękno tych miejsc).
Decyzję o wyjeździe do Hvaler podjęliśmy spontanicznie. Chcieliśmy wybrać miejsce, które będzie dobre na camping i, gdzie pogoda nie będzie deszczowa. Nasza pierwsza opcja niestety odpadła- bezustanny deszcz, więc stwierdziliśmy że wyspy Hvaler będą lepszym wyborem.
Dla mnie była to podwójna przygoda, bo tak naprawdę nigdy nie spałam pod namiotem, nie wliczając dziecięcych nocy w ogródku pod namiotem. Przed wyjazdem przeczytałam cały internet w poszukiwaniu wskazówek, jak przygotować się do campingu i, co należy ze sobą wziąć. J. miał większe doświadczenie i razem przygotowaliśmy listę najpotrzebniejszych rzeczy. Musieliśmy ograniczyć je do minimum, ponieważ nie wynajmowaliśmy samochodu i cały nasz dobytek musiał zmieścić się w plecakach. Kochani, nie wiem ile kilogramów udało Wam się nieść w plecaku, ale ja miałam ich zdecydowanie za dużo podczas tej podróży;D Mój plecak był bardzo ciężki, ale plecak J. był, jak skała. Na mapach, które dla Was przygotowałam, możecie zobaczyć ile musieliśmy przejść, żeby dostać się do raju okupionego plecakiem wagi połowy mojego całego ciała.
Cała nasza wycieczka rozpoczęła się na Bussterminalen w Oslo, gdzie, co godzinę odjeżdża autobus do Hvaler. Jazda jest czystą przyjemnością, gdyż można podziwiać piękne widoki wokół nas.

Po dotarciu do przystanku Brattestø na wyspie Asmaløy, skierowaliśmy się na drogę Hauserveien i idąc nią do końca doszliśmy do baru Sjøsiden, skąd rozpoczynał się szlak po wybrzeżu, które należy do Ytre Hvaler Nasjonalpark. Droga zaczyna się od przeprawy przez kamienie, następnie przez polane i lasek, żeby znowu wyjść na wybrzeże i podążać za kamienistym szlakiem. Widoki są piękne i jedyne w sowim rodzaju. Pogoda zaczęła nam sprzyjać i w połowie drogi zrobiło się naprawdę ciepło. Po ok 2 godzinach drogi, wymęczeni ale szczęśliwi dotarliśmy na miejsce i rozbiliśmy namiot zaraz obok morza. Okazało się to również idealnym miejscem na zrobienie ogniska, ponieważ morze wyrzuciło mnóstwo drewna na brzeg. Było to jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie widziałam, obecność morza tak blisko sprawiała wrażenie, jakbym ciągle w nim była.




















Nazajutrz z samego rana wybraliśmy się na "przechadzkę", aby dojść do Vikertangen Radar, skąd rozpościerał się niesamowity widok na morze. (na mapie wkradła się literówka w nazwie)

Po obiedzie zaczęliśmy zbierać nasze rzeczy i rozkładać namiot, bo zaczęło niesamowicie wiać i o mało co nie zwiało nam namiotu. Postanowiliśmy przejść na drugą stronę wyspy, aby dojść do miejscowości Skipstadsand, gdzie J. wyczytał o świetnym miejscu na camping. Idąc w zasadzie równie ciężkim plecakiem, dotarliśmy na miejsce z małymi komplikacjami, ponieważ w pewnym momencie nie wiedzieliśmy, w którą stronę iść. Jednak po chwili udało się znaleźć odpowiednią drogę i dotarliśmy do równie pięknego, ale całkiem innego miejsca. Nasz drugi capming był równie blisko morza, jednak obok znajdował się las, więc otoczenie było zupełnie odmienne.



Na następny dzień dotarliśmy do przystanku autobusowego Skipstad i stamtąd pojechaliśmy na kolejną wyspę Kirkeøy do miasteczka Skjærhalden. Jest to małe, urokliwe miasteczko nadmorskie, w którym po całym tym wysiłku zjadłam jedne z najlepszych lodów, jakie próbowałam! Byliśmy tam zaledwie parę godzin, ponieważ później mieliśmy już autobus do domu, więc nie zobaczyliśmy dużo, jednak mam z tego miejsca piękną panoramę, którą możecie zobaczyć poniżej.



Był to fantastyczny wyjazd, który zdecydowanie powtórzyłabym jeszcze raz. Spanie pod namiotem ma swoje plusy i minusy, jednak dla mnie jest to świetna opcja na tańsze zwiedzanie Norwegii.
No właśnie namiot, i co potem?
Do campingu należy się przygotować, trzeba zabrać ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy i, jak w naszym wypadku- trzeba taszczyć ze sobą jedzenie. Przed wyjazdem zrobiłam jadłospis i listę rzeczy do zabrania.
Co do jedzenia- prosto, z kaloriami i w miarę możliwości najbardziej lekko, jak się da. Niestety to właśnie jedzenie zabierało najwięcej miejsca i energii, kiedy nieśliśmy plecaki. Z perspektywy czasu wiem, że wzięliśmy za dużo jedzenia i potem jedliśmy tyle, ile się da, żeby nie zabierać tego ponownie ze sobą. Pomimo polowych warunków, udało mi się zrobić naprawdę fajne dania z pomocą kuchenki turystycznej, jaką zakupiliśmy w outlecie sportowym. Jest to kuchenka turystyczna, do której przymocowuje się butlę z gazem za pomocą przewodu doprowadzającego gaz. Kupiliśmy cały zestaw, w skład którego wchodzi osłonka na palnik, dwa garnki, chwytak do gorących naczyń, czajnik, patelnia, patelnia grillowa. i pokrowiec Muszę przyznać, że jestem z tego zakupu bardzo zadowolona. Do tej pory sprawdza mi się świetnie i, kiedy jedziemy pod namiot, mamy zapewniony wspaniały ciepły posiłek.




Jeśli chodzi o niezbędnik, który należy wziąć na wyprawę to masa podstawowych rzeczy, które są oczywiste, ale o których czasem zapominamy. Najważniejsze to:
- namiot
- śpiwory
- mata pod śpiwór
- ubrania- w zależności na ile jedziecie. Pamiętajcie, że należy wziąć zapasowe rzeczy, kiedy okaże się, że będzie bardzo padać i wszystko co macie na sobie jest mokre. Wiadomo, nie należy przesadzać i zabierać całej szafy, ale podwójne spodnie, koszulki i bluza to podstawa!
- kurtka przeciwdeszczowa
- wygodne buty- polecam zaopatrzyć się w buty trekkingowe, ja na drugim wyjeździe miałam adidasy i mimo że wygodne, byłam przerażona, że zaraz zwichnę kostkę, ale o tym kiedy indziej;)
- koc, jeśli noce mają być bardzo zimne
- talerze, sztućce i kubki- polecam plastikowe naczynia wielokrotnego użytku
- ostry nóż- myśliwski lub wojskowy- J. ma bzika na tym punkcie, ale faktycznie jest niesamowicie potrzebny w pewnych przypadkach, takich jak robienie obiadu, ostrzenie patyków na ognisko i przycinanie małych gałęzi
- kuchenka turystyczna
- butla z gazem lub paliwem
- mała plastikowa deska do krojenia
- łyżka lub szpatułka do mieszania
- zapałki lub zapalniczka
- papier toaletowy
- chusteczki wilgotne- zbawienie, kiedy nie masz dostępu do wody...
- chusteczki higieniczne
- pudełko wodoodporne na przechowywanie najcenniejszych rzeczy
- osłona na plecak w razie deszczu
- latarka
- krem przeciwsłoneczny
- krem przeciw insektom
- jedzenie
- plastry i bandaż
- telefon komórkowy
- power bank i łądowarka do telefonu

Bardzo ważne jest, aby wcześniej zaplanować wyjazd, przynajmniej "mniej więcej". J. jest zwolennikiem odkrywania terenów bez wcześniejszych planów, jednak ja wolę mieć wszystko poukładane przed wyjazdem. Na szczęście J. ma świetną orientację w terenie, więc zawsze wie, gdzie iść, żeby się nie zgubić i w tej kwestii ufam mu całkowicie. Warto jednak zrobić zdjęcia mapy przed wyjazdem czy po prostu mieć mapę offline, którą można użyć bez dostępu do internetu.
Woda mineralna jest niezbędna i zawsze, kiedy macie możliwość, należy skorzystać i zaopatrzyć się w nią. My podczas wyjazdu pytaliśmy po prostu ludzi, czy mogliby nam nalać wody z kranu. W Norwegii woda z kranu jest zdatna do picia i zawiera dużo minerałów. Kiedy żal było nam marnować wody do gotowania na przykład ryżu, musieliśmy iść na kompromis i używaliśmy wody z morza. Oczywiście ryż był za słony, jednak można to zminimalizować niedodawaniem soli w ogóle do sosu. W Norwegii wiele miejsc ma dostęp do bieżącej wody, jednak akurat tam, gdzie byliśmy my, woda była ciężko dostępna.
Czasem warunki campingowe nie są idealne, jest morko lub zimno ale najważniejsze jest dobre nastawienie. Ja parę razy wątpiłam, ale J. zawsze motywował mnie i podnosił na duchu. Camping to świetna przygoda, którą będziecie pamiętać do końca życia. Norwegia jest zdecydowanie świetnym miejscem na spanie pod namiotem, bliskość natury bije w oczy i widoki zapierają dech w piersiach. Jest tyle miejsc, które warto zwiedzić i Hvaler jest jednym z nich. Koniecznie sprawdźcie, jeśli będziecie w pobliżu.

czwartek, 17 sierpnia 2017

Wegańskie lody czekoladowe z pistacjami i granatem

Wegańskie lody czekoladowe z pistacjami i granatem

Vegan chocolate ice creams with pistachio and pomegranate, for English scroll down


Lato trwa, szczególnie w Polsce. Kiedy dzwonię do mamy, zawsze mówi mi, jak jest ciepło i jak nie da się oddychać. W Norwegii nie ma takich afrykańskich upałów, ale nadal jest ciepło, co mnie oczywiście cieszy:)
Na upały najlepsze są lody, a ja lody uwielbiam, więc chętnie szukam przepisów na domowe. Ten przepis jest na tyle ciekawy, ponieważ lody są wegańskie. Są kremowe i nie ustępują smakiem tradycyjnym, jednak należy pamiętać, że trzeba je wyjąć odpowiednio wcześniej przed podaniem, ponieważ mrożą się dosyć mocno. Ich najlepszą recenzją są słowa mojego testera, który z reguły nie lubi lodów, a tych poprosił o dokładkę;)

Wegańskie lody czekoladowe z pistacjami i granatem
ok 1 litra lodów

składniki:
- 2 puszki mleka kokosowego (800 ml)
- 150 g cukru
- 50 g kako
- 100 g gorzkiej czekolady
- duża pestek granatu
- 100 g pistacji

Dzień przed robieniem lodów należy wstawić mleko kokosowego do lodówki na całą noc.
Następnego dnia oddzielić wodę kokosową od śmietanki kokosowej. Wodę kokosową wmieszać z cukrem i kakao. Dodać posiekaną gorzką czekoladę i podgrzewać do rozpuszczenia i połączenia składników. Schłodzić w lodówce.
Śmietankę kokosową ubić na sztywno. Czekoladę powoli dodawać do śmietanki i mieszać delikatnie do połączenia. Dodać posiekane pistacje i granat i jeszcze raz wymieszać, przelać do formy i ozdobić pistacjami i granatem. Wstawić do zamrażalki na całą noc. Przed podaniem wyjąć ok 20-30 minut wcześniej.
Smacznego!

Vegan chocolate ice creams with pistachio and pomegranate
about 1 liter ice creams

ingredients:
- 400 ml coconut milk
- 150 g sugar
- 50 g cocoa powder
- 100 g dark chocolate
- 100 g pistachios, chopped
- handful of pomegranate seeds

Day before take coconut milk in the fridge overnight.
Next day separate coconut water from coconut cream. Combine coconut water with cocoa and sugar. Add chopped dark chocolate and heat until combined. Take to the fridge and cool.
Beat coconut cream until stiff peaks,, next gradually and chocolate, stirring until combined. Pour into the pan , sprinkle with pomegranate and pistachio and take into the freezer overnight.
Before serving take out from the freezer at least 20-30 minutes.
Enjoy!





wtorek, 15 sierpnia 2017

Sałatka z czereśniami, kurczakiem i awokado

Sałatka z czereśniami, kurczakiem i awokado

Sweet cherry, chicken and avocado salad, for English scroll down


Bardzo lubię, kiedy w daniu, które celowo ma być na słono, pojawia się słodki akcent. Czereśnie, które kupiłam był tak słodkie, że o mało co nie zjadłam wszystkich przed dodaniem ich do sałatki:) W tym połączeniu najpierw czujemy słony ser, potem delikatnie przechodzi w słodycz czereśni, żeby na końcu zaznaczyć smak szpinaku otulonego dressingiem z octem balsamicznym. Pod drodze można wyczuć oczywiście kurczaka i awokado, które świetnie zamykają całość. Jest to świetna sałatka na upały, kiedy za bardzo nie chce nam się jeść albo, kiedy po prostu nie mamy siły kotlić się w kuchni, która osiągnęła temperaturę godną pustyni z włączonym piekarnikiem przy okazji. A w Norwegii też potrafi przypiec, więc miejcie się na baczności;)

Sałatka z czereśniami, kurczakiem i awokado
4 porcje

składniki na dressing:
- 50 ml oliwy
- 2 łyzki octu balsamicznego
- 1 łyżeczka miodu
- szczypta soli i pieprzu

Wszystkie składniki wymieszać w miseczce, odstawić.

składniki na sałatkę:- 250 g szpinaku
- 400 g czereśnie- wydrylowanych
- 500 g piersi z kurczaka, oczyszczonej
- 2 awokado
- 150 g fety
- 1 mała czerwona cebula

Czereśnie przekroić a pół, awokado pokroić w paski, cebulę w piórka, fetę pokruszyć.
Kurczaka pokroić w kostkę, przyprawić solą oraz pieprzem i smażyć na rozgrzanej oliwie do zrumienienia. 
Wszystkie składniki umieścić w misce, dodać dressing i wymieszać, podawać od razu.
Smacznego!

Sweet cherry, chicken and avocado salad
4 portions

ingredients for dressing:
- 50 ml olive oil
- 2 tablespoon balsamic vinegar
- 1 teaspoon honey
- pinch of salt and pepper

Combine all ingredients in a bowl and set aside.

ingredients for salad:
- 250 g fresh spinach
- 400 g sweet cherries, pitted
- 2 avocados
- 150 g feta cheese
- 1 small red onion

Cut cherries in half, avocados and onion in stripes and crumble the cheese. Cut chicken into cubes, season with salt and pepper and fry on a frying pan with olive oil until golden.
In a bowl combine all ingredients, add dressing, mix and serve immediately.
Enjoy!





czwartek, 10 sierpnia 2017

Tarta z kurkami, kozim serem i szynką szwarcwaldzką

Tarta z kurkami, kozim serem i szynką szwarcwaldzką

Chanterelle, goat cheese and Black Forest ham quiche, for English scroll down


Kupiłam kurki, co najlepsze w sklepie z importowaną żywnością, bo w zwykłym sklepie można znaleźć tylko pieczarki. W domu zdałam sobie sprawę, że trzymam w rękach polskie, nasze rodowite kurki. Od razu wiedziałam, że będzie jajecznica. Tydzień później wybrałam się ponownie do tego samego sklepu, do którego notabene chodzę co tydzień na zakupy i ponownie kupiłam polskie kurki. Tym razem postanowiłam zaszaleć i zrobić tartę. Chciałam też, aby mój portugalski życiowy przylepiec spróbował tego, co nasze polskie. Ogólnie rzecz biorąc totalnie nie wybrzydza w jedzeniu, szczególnie polskim a próbował już paru rzeczy. Najbardziej jednak uwielbia, uwaga barszczyk z proszku. Wiem, nie powinnam mu tego robić i zawsze powtarzam, że to proszkowe to niedobre, że trzeba z zakwasu prawdziwy barszcz ugotować, co na pewno poczynię (kiedyś), jednak jemu tak smakuje barszczyk z torebki, że za każdym razem prosi mnie, żebym mu przywiozła trochę z Polski. Pierogi też są na topie, szczególnie z mięsem;) Kurki w tarcie bardzo mu smakowały i przyznał, że chętnie zjadłby więcej;) 

Tarta z kurkami, kozim serem i szynką szwarcwaldzką
forma 28 cm

składniki na ciasto:
- 250 g mąki pszennej
- 125 g zimnego masła
- 1 jajko
- 1/2 łyżeczki soli

Mąkę wymieszać z solą, dodać pokrojone masło i rozetrzeć w palcach na kruszonkę. Dodać jajko i szybko zagnieść ciasto w kulę. Owinąć w folię spożywczą, spłaszczyć na kształt dysku i wsadzić do lodówki na godzinę. Po tym czasie wyciągnąć i rozwałkować na grubość 3-4 mm.
Piekarnik rozgrzać do 190 C- grzanie góra-dół.
Formę wyłożyć ciastem i spód nakłuć widelcem. Ciasto wyłożyć folią aluminiową i wsypać obciążenie. Następnie wstawić do nagrzanego piekarnika i piec 10 minut, zdjąć obciążenie i piec kolejne 10 minut. Wyjąć z piekarnika i ostudzić.

składniki na wypełnienie:
- 1 cebula
- 2 ząbki czosnku
- 200 g umytych kurek
- 300 g jogurtu naturalnego
- 200 g śmietany 18%
- 2 jajka
- 100 g koziego sera
- sól, pieprz do smaku
- 50 g szynki szwardzwaldzkiej w plasterkach

Cebulę i czosnek pokroić w kostkę. Na 1-2 łyżkach oliwy zeszklić cebulę i dodać czosnek, smażyć chwilę. Dodać kurki, przyprawić odrobinę solą i pieprzem i smażyć do zrumienienia. Odstawić do ostygnięcia.
Jogurt połączyć ze śmietaną i jajkami. Przyprawić solą oraz pieprzem.
Na ostudzony spód wylać masę śmietanową, dodać zawartość patelni z kurkami. Ser pokroić na kawałki i ułożyć na tarcie. Szynkę poszarpać na mniejsze kawałki i również ułożyć na wierzchu.
Tartę wstawić do nagrzanego na 190 C. piekarnika i piec ok 45 minut aż masa się zetnie. Podawać z lekką sałatką.
Smacznego!

Chanterelles, goat cheese and Black Forest ham quiche
28 cm round form

ingredients for crust:
- 250 g all purpose flour
- 125 g cold butter
- 1/2 teaspoon salt
- 1 egg

Combine salt with flour, add cubed butter and crush with fingers until crumbles. Add egg and quickly knead a ball. Wrap with plastik foil, flatten to a disc shape and take to the fridge for 1 hour.
Meanwhile preheat oven to 190 C.
Roll out the cake into 3-4 mm thick circle and add take to the form. Prick bottom with a fork and cover with aluminium foil. Put pastry weights inside and take to the preheated oven. Bake 10 minutes, take out the weight with foil and bake another 10 minutes. Take out from the ven and set aside to cool.

ingredients for filling:- 1 onion
- 2 garlic cloves
- 200 g washed chanterelles
- 300 g plain yogurt
- 200 g sour cream
- 2 eggs
- 100 g goat cheese
- 50 g Black Forest ham
- salt, pepper to taste

Cut onion and garlic into small cubes. Heat 1-2 tablespoons olive oil in a frying pan over medium heat and add onion, fry until glossy. Add garlic and fry 30 seconds more. Add chanterelles, season with salt and pepper and fry until golden then set aside to cool.
In a bowl combine yogurt, sour cream and eggs, season with salt and pepper and pour onto cooled crust. Add chanterelles, slice goat cheese and put on the tart. Cut ham into smaller pieces and add to the tart. 
Take tart into the preheated oven (still 190 C) and bake approx. 45 minutes until set. Serve with light salad.
Enjoy!







wtorek, 8 sierpnia 2017

Biała kapusta w sosie curry z sosem sojowym

Biała kapusta w sosie curry z sosem sojowym

White cabbage in curry-soya sauce, for English scroll down


Inspiracją do wykonania tego przepisu była impreza pracownicza, na której mieliśmy sporo dobrego jedzenia. Jednym z nich była właśnie kapusta na zimno w orientalnym sosie. Bardzo mi zasmakowała i postanowiłam zrobić swoją wersję, jednak ja wolałam ją jeść na ciepło. Uważam, że jest to świetny sposób na wykorzystanie kapusty, a przy tym łatwy i pyszny. Jedyne, co należy pamięta to to, że kapusta powinna być miękka, ale nadał chrupiąca, nie rozgotowana, ponieważ zamiast ładnego dania, wyjdzie nam breja;)

Biała kapusta w sosie curry z sosem sojowym
ok 4 porcje

składniki:
- główka białej kapusty
- 2 marchewki
- 250 ml bulionu
- 100 ml sosu sojowego (bezglutenowcy- tamari)
- 1 cebula
- 2 ząbki czosnku
- 2 łyżki skrobi kukurydzianej
- 60 g cukru
- 1/2 łyżeczki curry
- 1/2 łyżeczki papryki słodkiej
- 1/2 łyżeczki papryki ostrej
- 1/4 łyżeczki kuminu
- 1/4 łyżeczki imbiru
- 1 łyżeczka czerwonej pasty curry
- 1 łyżeczka octu winnego
- 1/2 łyżeczki soli i pieprzu

W dużym garnku zagotować osoloną wodę. Z kapusty wyciąć głąb. Do gotującej się wody wrzucić kapustę i gotować ok 30 minut lub więcej- liście powinny być miękkie ale nadal chrupiące!. Kapustę przepłukać zimną wodą i podzielić na mniejsze kawałki.
Cebulę i czosnek pokroić w kostkę, marchewkę w paski. Na 1-2 łyżka oleju kokosowego zeszklić cebulę, dodać czosnek i smażyć chwilę. Dodać kapustę, marchewkę oraz bulion, przykryć i dusić ok 10 minut aż warzywa zmiękną.
Do kapusty dodać pastę curry oraz pozostałe przyprawy. W misce połączyć sos sojowy, ocet, cukier oraz skrobię kukurydzianą. Całość dodać do kapusty, wymieszać i gotować do zgęstnienia.
Podawać z ryżem.
Smacznego!

White cabbage in curry-soya sauce
about 4 portions

ingredients:
- 1 head white cabbage
- 2 carrots
- 1 onion
- 2 garlic cloves
- 250 ml stock
- 100 ml soya sauce or tamari
- 1 teaspoon white wine vinegar
- 60 g sugar
- 2 tablespoon corn strach
- 1/2 teaspoon curry powder
- 1/2 teaspoon sweet paprika
- 1/2 teaspoon hot paprika
- 1/4 teaspoon cumin
- 1/4 teaspoon garlic powder
- 1/2 teaspoon salt and pepper
- 1 teaspoon red curry paste

In a big pot bring salted water to a boil. Cut the bottom of the cabbage out (the tough part) and take into the boiling water, cook approx 30 or more minutes until leaves will be soft but still bit crispy. Drain with cold water and divide into smaller pieces
Cut onion and garlic into cubes, carrot into stripes. Heat a frying pan with 1-2 tablespoon coconut oil over medium heat and add onion, fry until glossy. Add garlic and fry 30 seconds more. Add carrot, cabbage and stock, bring to boil and simmer covered 10 minutes until tender. Add curry paste and all seasons.
In a bowl combine soya sauce, sugar, vinegar and corn strach. Next add into the cabbage and cook until thickened.
Serve with rice.
Enjoy!