wtorek, 25 listopada 2014

Z cyklu poznajemy smaki wschodu: Malezyjskie ciasto karmelowe plaster miodu

Ciasto plaster miodu z Malezji





 Słyszeliście może o tym cieście już kiedykolwiek? Ja, jak tylko go zobaczyłam, wiedziałam, że muszę go zrobić. Bardzo lubię takie egzotyczne wypieki a to ciasto zdecydowanie nie należy do klasycznych. Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, e tam zwykłe ciasto czekoladowe. Wystarczy je przekroić a wtedy ukażą nam się dwie warstwy ciasta, dwie zupełnie inne warstwy ciasta. O ile na przykład w magicznym cieście dolna warstwa była budyniowa, tutaj obydwie są upieczone, jednak górna warstwa jest bardzo lekka, powiedziałabym, że nawet lżejsza od biszkoptu, dolna znowu jest o wiele bardziej zbita. Co więcej warstwy mają zupełnie inny smak. W dolnej warstwie smak jest mocniejszy i wyraźniejszy. Poza tym ciasto ukrywa jeszcze jedną tajemnicę. Kiedy przekroisz dolną część ciasta wszerz, zobaczysz mnóstwo małych kanalików, w których ukrywa się co nieco sosu karmelowego. Przypominają one plaster miodu i powiem szczerze są spektakularne. Nigdy wcześniej nie widziałam takiego ciasta, mało tego, nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim przygotowaniem ciasta. Całość opiera się na sosie karmelowym i to on jest głównym kluczem do rozwiązania zagadki. Nie pytajcie mnie jednak, jakim cudem w cieście jest mnóstwo kanalików i to tylko w dolnej warstwie- nie mam pojęcia. Wiem jedynie, że to ciasto naprawdę warto zrobić. W smaku jest bardzo charakterystyczne, dosyć mocne, niepowtarzalne jednym słowem: ) Niezmierne ważne jest jednak to, żeby nie spalić karmelu, inaczej ciasto będzie gorzkie!

Ciasto plaster miodu z Malezji
tortownica o śr. 21 cm

składniki:
- 210 g cukru
- 250 ml wody
- 80 g masła
- 6 jajek
- 160 g mleka skondensowanego słodzonego
- 180 g mąki pszennej luksusowej
- 2 1/2 łyżeczki cody oczyszczonej

Na patelni o grubym dnie lub w garnku roztopić cukier, aby przybrał kolor bursztynowego płynu. Masy nie należy mieszać, a jedynie wstrząsać patelnią. Należy to robić bardzo uważnie, żeby nie spalić cukru<  to bardzo ważne, w przeciwnym razie ciasto będzie gorzkie!> Następnie ostrożnie wlać wodę- mikstura zacznie bulgotać i cukier zacznie robić się twardy, bez obaw w miarę podgrzewania cukier się rozpuści i przybierze postać syropu. Na tym etapie miksturę można już mieszać, jednak ostrożnie, ponieważ cukier może lepić się do łyżki. W tym momencie również łatwo o spalenie syropu, więc należy to robić z ostrożnością. To najtrudniejszy moment w całym robieniu ciasta- ja powtarzałam robienie syropu dwa razy, za pierwszym po prostu go spaliłam: )
Kiedy cukier stanie się już płynnym syropem wrzucić masło i roztopić. Następnie patelnię zdjąć z ognia i całość ostudzić.
Piekarnik nastawić na 180 stopni- grzanie góra- dół. Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia, boki wysmarować masłem.
Jajka miksować z mlekiem skondensowanych przez parę minut, następnie dodać przesianą mąkę razem z sodą oczyszczoną i wymieszać do połączenia. Do całości powoli wlewać wystudzony syrop karmelowy i mieszać, następnie całość przelać do tortownicy i odczekać 5 minut aż na wierzchu zaczną pojawiać się bąbelki, wtedy ciasto włożyć do nagrzanego piekarnika i piec ok 50- 1 h aż patyczek wbity w środek będzie suchy.
Gotowe ciasto wyjąć z piekarnika i całkowicie ostudzić. Można i bardzo polecam podawać ciasto posypane cukrem pudrem.
Smacznego!







źródło przepisu: klik klik

niedziela, 23 listopada 2014

Risotto szafranowe z kurkami i suszonymi pomidorami

Risotto szafranowe z kurkami i suszonymi pomidorami



Wspominałam już, że uwielbiam risotto? Pewnie tak. Jest to bowiem jedno z tych dań, które mogłabym jeść ciągle i, co więcej, codziennie mogłoby być inne. Możliwości, jakie daje nam risotto są chyba nieograniczone, Zawsze można coś zmienić, dodać, pominąć a i tak uzyskamy coś pysznego. Czasem naprawdę niewiele potrzeba, żeby danie było po prostu pyszne. 
Połączenie, jakie mam dla Was dzisiaj stało się jednym z moich ulubionych, ciepłe, pełne smaku danie, które swoim kolorem może poprawić humor każdemu z Was, a smakiem umilić pozostały dzień. To taki jesienny pocieszać, bez którego nie byłoby przecież jesieni: )

Risotto szafranowe z kurkami i suszonymi pomidorami
2 porcje

składniki:
- 120 g ryżu arborio
- ok 800 do litra buliony drobiowego
- 125 ml białego wina
- 150 g kurek+ 1 łyżeczka soli do oczyszczenia
- 3 plastry suszonych pomidorów z zalewy
- 1 niewielka cebula
- 1 ząbek czosnku
- 1 łyżka masła
- sól, pieprz, świeży tymianek
- duża szczypta szafranu+ odrobina zimnej wody

Szafran namoczyć w wodzie i odstawić na 15 minut.
Cebulę i czosnek pokroić w drobną kostkę, pomidory w cienkie paski. 
Kurki oczyścić, wsadzając je do miski, posypując łyżeczką soli i zalewając je wrzątkiem i czekając ok 5 minut aż cały piasek spadnie na dno. Następnie osuszyć i odstawić. Jeśli w grzybach nadal będzie piasek czynność powtórzyć.
Na patelni rozgrzać 1 łyżkę oliwy z oliwek. Dodać cebulę i smażyć do zeszklenia, następnie dodać czosnek i smażyć jeszcze chwilę. Dorzucić suchy ryż i smażyć przez 2- 3 minuty, nie dopuszczając do zbrązowienia ryżu.
Na patelnię wlać wino i wodę z szafranem, gotować do wchłonięcia wina. Następnie dolewać po chochli wywaru, czekając za każdym razem aż ryż wchłonie cały płyn. W czasie gotowania sprawdzać czy ryż nie jest już gotowy- może się okazać, że nie cały bulion jest potrzebny.
Kiedy gotuje się ryż przysmażyć grzyby. Na drugiej patelni rozgrzać łyżkę oliwy i wrzucić grzyby, przyprawić solą, pieprzem i smażyć do zrumienienia, na samym końcu dodać świeży tymianek i suszone pomidory.
Kiedy ryż będzie już gotowy dodać do niego kurki, wymieszać. Następnie dodać masło i mieszać do rozpuszczenia. Risotto przełożyć na talerze, udekorować tymiankiem i podawać.
Smacznego!




piątek, 21 listopada 2014

Tartinki pietruszkowe z wędzonym łososiem i kremowym serkiem

Tartinki pietruszkowe z wędzonym łososiem i kremowym serkiem



Ten przepis dosyć długo czekał w kolejce. Nie mogło go jednak zabraknąć, bo te tartinki to świetne rozwiązanie na imprezę. Prezentują się elegancko, są proste do zrobienia a przede wszystkim bardzo smaczne! Zrobiłam je na moje urodziny, które były no cóż, trochę dawno, ale nadal o nich pamiętałam, bo stwierdziłam, że taki dobry a przy tym bardzo prosty przepis musi trafić na bloga. Wędzony łosoś to taka dosłowna wisienka na torcie, pasuje idealnie, a ja, jako ogromna fanka wędzonego łososia, od razu zjadłabym wszystkie; D
Myślę, że moim znajomym smakowały, bo zniknęły wszystkie i to dosyć szybko: ))

Tartinki pietruszkowe z wędzonym łososiem i kremowym serkiem
ok 10- 12 tartinek

składniki na ciasto:
- 100 g mąki pszennej
- 50  zimnego masła
- 1 żółtko
- duża szczypta soli
- spora garść natki

Mąkę przesiać i wymieszać z solą, dodać zimne masło i rozcierać na kruszonkę. Następnie dodać natkę, żółtko i wszystko bardzo szybko wymieszać i zagnieść w kulę. Ciasto zawinąć w folię spożywczą, spłaszczyć na kształt dysku i odstawić do lodówki na godzinę.
Po tym czasie ciasto wyjąć z lodówki, rozwałkować i wycinać kółka o średnicy ok 5 cm.
Piekarnik nastawić na 180 stopni- termoobieg.
Gotowe ciasteczka przełożyć na blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec ok 10 minut lub do czasu, kiedy się lekko zarumienią.
Gotowe ciasteczka odstawić do ostudzenia.

pozostałe składniki:
- 100 g wędzonego łososia
- 150 g kremowego serka z pieprzem- użyłam Almette
- szczypiorek

Na krążki ciasta wyciskać kremowy serek za pomocą tylki. Wędzonego łososia pokroić na małe kawałki i ułożyć na kremowym serku. Do serka wbić szczypiorek i podawać.
Smacznego!





środa, 19 listopada 2014

Makaroniki wiśniowe

Makaroniki wiśniowe



Druga próba i drugi sukces. Makaroniki wyszły i tym razem, ale jednak nieco inne. Zmieliłam bardziej migdały i proszę, są gładkie, bez chropowatej struktury. Bardzo dobre zmielenie migdałów jest niezwykle ważne, masa jest wtedy rzadsza i łatwiej się ją nakłada, choć lepiej narysować sobie okręgi, bo mnie wyszły zbyt duże niektóre krążki. Ale co ważniejsze, makaroniki są wtedy gładkie.
Czemu wiśniowe? Bo miałam w domu resztkę dżemu wiśniowego i mascarpone i nie wiedziałam, co z tym zrobić. Akurat ten krem sprawia, że makaroniki szybko miękną, więc najlepiej jeść je od razu po przyrządzeniu lub odczekać ok godziny, wkładając je do lodówki: )

Makaroniki wiśniowe
ok 10 gotowych makaroników

składniki:
- 1 białko- ok 33 g
- 65 g zmielonych migdałów*
- 40 g cukru pudru
- 15 g cukru
- barwnik spożywczy- amarant

- 1 łyżka dżemu wiśniowego- jeśli użyjecie tylko dżemu to dwie łyżki
- 1 łyżka mascarpone< opcjonalnie>

Cukier puder przesiać razem z migdałami.
Białko wlać do miski umieszczonej nad kąpielą wodną. Podgrzewać je, mieszając trzepaczką, aby stało się ciepłe, ale w żadnym wypadku gorące, zdjąć i zacząć ubijać. Kiedy pojawi się biała piana dodać zwykły cukier i ubijać na sztywną, białą i lśniącą pianę, dodać barwnik i zmiksować do połączenia. Następnie dodawać w 5- 6 partiach migdały przesiane z cukrem pudrem i delikatnie mieszać szpatułką sylikonową do środka masy, po czym obrócić miskę o 1/4 obrotu. Masa powinna być nieco rzadka. 
Masę makaronikową włożyć do rękawa cukierniczego z okrągłą tylką i wyciskać na blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia w większych odstępach, tak, żeby makaroniki nie stykały się ze sobą. W piekarniku dodatkowo urosną. Można delikatnie uderzyć blaszką w blat, żeby makaroniki się spłaszczyły.Tak przygotowane makaroniki odstawić na minimum 45 minut do wyschnięcia. Są gotowe, kiedy na wierzchu pojawi się cienka skorupka i nie będą klejące. W innym razie należy poczekać dłużej. Dobrze wyschnięte makaroniki to późniejsza pożądana falbanka po bokach.
W międzyczasie nastawić piekarnik na 160 stopni- termoobieg.
Gotowe makaroniki włożyć do piekarnika i piec 10 minut, wyjąć i całkowicie ostudzić. Następnie delikatnie oderwać< powinny odchodzić dosyć łatwo> od papieru.

Makaroniki przekładać dżemem lub dżemem wymieszanym z mascarpone. Włożyć na ok godzinę do lodówki, następnie podawać.
Smacznego!

* Ja zrobiłam w ten sposób: Najpierw zmieliłam same płatki migdałowe najdrobniej, jak się da, dodałam cukier i miksowałam jeszcze razem z cukrem. Następnie przesiałam całość przez sitko i jeśli zostały większe kawałki, moździerzem "przetarłam" przez sitko.





poniedziałek, 17 listopada 2014

Bułeczki ze smażoną cebulką i makiem

Bułeczki ze smażoną cebulą i makiem



Po pierwsze- zapach. Pachną wspaniale poprzez dodatek smażonej cebulki i podczas pieczenia i już po wyjęciu, kiedy stygną, roznosząc przy tym zapach, który uniemożliwia cierpliwe czekanie. W smaku również są charakterystyczne, wydawałoby się, że mak wcale nie pasuje do cebuli, jednak w tym wypieku wzajemnie się uzupełniają. Cebula nadaje fantastycznego smaku, mak chrupiącej struktury. Najlepsze są oczywiście w dniu upieczenia, taki mają właśnie urok wypieki na drożdżach: )

Bułeczki ze smażoną cebulą i makiem
8- 10 bułeczek

składniki na zaczyn:
- 120 g wody
- 145 g mąki pszennej chlebowej
- 3 g suszonych drożdży instant

Wszystkie składniki wymieszać ze sobą i pozostawić w ciepłym miejscu na 3 godziny

składniki na bułeczki:
- cały zaczyn
- 450 g mąki pszennej chlebowej
- 185 g wody
- 2 łyżki suchego maku
- łyżka soli morskiej
- 2 łyżeczki miodu

- 1 średnia cebula
- 1 łyżka masła

Na patelni rozgrzać masło, cebulę pokroić w drobną kostkę. Na rozgrzaną patenie wrzucić cebulkę i smażyć do zeszklenia i lekkiego zrumienienia.
Do miski dodać wszystkie składniki łącznie z cebulą i zaczynem. Wszystko wymieszać i zagnieść elastyczne i gładkie ciasto. Następnie przełożyć do miski, przykryć ścierką i odstawić na godzinę w ciepłe miejsce. Po tym czasie z ciasta uformować 8- 10 bułeczek, w zależności od tego, jak duże chcecie bułki, przełożyć na blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia i odstawić w ciepłe miejsce na kolejną godzinę.
W międzyczasie nastawić piekarnik na 210 stopi- grzanie góra- dół.
Wyrośnięte bułeczki posmarować olejem i naciąć, następnie włożyć do nagrzanego piekarnika i piec 15- 17 minut aż się zarumienia. Gotowe bułeczki wyjąć z piekarnika i ostudzić na kratce.
Smacznego!



źródło przepisu: klik klik

sobota, 15 listopada 2014

Piernik stroposki- etap pierwszy

Piernik staropolski- etap pierwszy

 


W tym roku postanowiłam zrobić prawdziwy polski piernik. Z racji tego, że uwielbiam piernikowe ciasta, mam wobec niego dosyć spore oczekiwania i mam nadzieję, że po zjedzeniu kawałka, nie będę żałować ani jednej chwili związanej z czekaniem na niego i pieczeniem.
Przepis podaję Wam już dzisiaj, bo to ostatni dzwonek, żeby przygotować ciasto. Teraz trzeba czekać prawie do świąt, żeby ciasto dojrzało i miało odpowiednią konsystencję.
Gdyby nie piernik i pierniczki, które też muszę upiec już dzisiaj, w ogóle nie myślałabym jeszcze o świętach. Bardzo tego nie lubię, pojawienie się już w okolicach października pierwszych ozdób choinkowych, słodyczy z Mikołajami, gwiazdkami i śnieżynkami, bibelotów kuchennych o tematyce świątecznej bardzo mnie irytuje. Uważam, że to zdecydowanie za wcześnie, w grudniu mam już pełen przesyt tymi świątecznymi pierdołami i mam ochotę zdjąć wszystko, co świąteczne. A powinno by chyba odwrotnie. Niestety w polskich sklepach nie liczy się ta prawdziwa świąteczna atmosfera tylko zysk, który podczas świąt jest o wiele wyższy. Czemu więc nie rozpocząć w październiku?

Pienik staropolski- etap pierwszy

składniki:
- 1 kg mąki pszennej
- 500 g miodu płynnego
- 250 g masła
- 400 g cukru
- 3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
- 125 ml zimnego mleka
- 3 jajka
- 80 g przyprawy do piernika
- szczypta soli

Miód, masło i cukier umieścić w garnku.. Podgrzewać do połączenia się wszystkich składników- cukier nie musi się całkowicie rozpuścić. Ganek zdjąć z ognia i odstawić.
Sodę wymieszać z zimnym mlekiem, mąkę przesiać razem z solą i przyprawą do piernika.
Do kamionkowego lub szklanego naczynia- ja użyłam makutry, wlać masę miodowo- cukrową, wymieszać. Dodawać stopniowo sypkie składniki, jajka i sodę z mlekiem, mieszając ciągle do połączenia. Ciasto powinno być gęste  lepkie.
Kiedy wszystkie składniki połączą się ze sobą przykryć naczynie folią spożywczą i ściereczką. Wstawić do zimnego pomieszczenia, np piwnicy czy lodówki. Ja swój piernik trzymam w lodówce.
Kolejny etap przygotowania piernika będzie ok 19 grudnia, kiedy to nastąpi czas na jego pieczenie, jednak do tej pory należy go trzymać w lodówce.


piątek, 14 listopada 2014

Rolada dyniowa

Rolada dyniowa z kremowym serkiem




Czas powoli żegnać się z dynią, teraz mam ochotę na jabłka, korzenne przyprawy i gorącą czekoladę. I choć dynie uwielbiam, najadłam się jej w tym roku sporo. Poza tym w spiżarni, w mojej osobistej szafce u babci mam jeszcze kilka słoików z musem dyniowo- jabłkowym, więc tak do końca z dynią się nie żegnam.
Tą roladę pokochała w szczególności moja mama, która była nią totalnie zachwycona. Powiedziała, że takiej dyniowej pyszności się nie spodziewała. Dużo daje tej roladzie krem, najzwyczajniejszy w świecie krem z serka śmietankowego, ale za to pasujący tutaj idealnie. Ciasto jest miękkie, rozpływające się w ustach i chrupiące, dzięki orzechowej skorupce. Nic tylko parzyć herbatę i ukroić sobie kawałek na deser; )

Rolada dyniowa
długość ok 35 cm

składniki na ciasto:
- 150 g puree dyniowego
- 110 g mąki pszennej
- 110 g cukru trzcinowego
- 3 jajka
- 1 łyżeczka przyprawy dyniowej
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- 1/4 łyżeczki mielonego imbiru i gałki muszkatołowej
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 120 g orzechów włoskich. posiekanych na mniejsze kawałki
- szczypta soli

Piekarnik nastawi na 190 stopni- grzanie góra- dół
Jajka utrzeć z cukrem na puszysty i jasny krem, dodać puree dyniowe i ponownie zmiksować do połączenia. Mąkę, przyprawy, proszek do pieczenia i sól przesiać i wymieszać, dodać do masy dyniowo- jajecznej i zmiksować tylko do połączenia.
Ciasto wylać na blachę do pieczenia z piekarnika wyłożoną papierem do pieczenia, rozprowadzić równomiernie- ciasto będzie dosyć gęste i posypać orzechami z wierzchu. Ciasto włożyć do nagrzanego piekarnika i piec ok 12- 15 minut do zrumienienia. Od razu po upieczeniu przełożyć do góry nogami na suchą ścierkę posypaną cukrem pudrem, następnie zwinąć i pozostawić do całkowitego wystygnięcia.

składniki na krem:
- 250 g kremowego serka śmietankowego- użyłam Turka
- 80 g miękkiego masła
- 150 g cukru pudru
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Masło przez chwilę miksować, następnie dodawać do niego kremowy serek, nadal miksując. Dodać przesiany cukier puder, ekstrakt i miksować aż masa będzie puszysta. Masa najpierw może robić się rzadka, potem jednak pod wpływem miksowania powinna stać się pulchna i kremowa

Całkowicie ostudzoną roladę posmarować kremem, zostawiając 2 cm z jednej strony bez nadzienia, aby łatwiej można było ją zwinąć. Roladę zwinąć obojętnie którym bokiem, jednak ja zwinęłam krótszym, w ten sposób uzyskałam grubszą, ale krótszą roladę.
Ciasto najlepiej wstawić do lodówki na chwilę, aby mogło stężeć, ale jest równie dobre od razu po przyrządzeniu.
Smacznego!





środa, 12 listopada 2014

Salsa meksykańska: paprykowo- pomidorowa

Salsa meksykańska



Kolejna odsłona części obiadu po pitach, którą wykorzystałam do pewnego dania, o którym niebawem. Musicie uzbroić się jeszcze w cierpliwość; D Tym razem salsa meksykańska, świetny sos, który nada każdemu daniu wyrazistości, ponieważ jest dosyć ostra. Ponadto robi się ją dosyć szybko i nie wymaga gotowania. Jest orzeźwiająca ale też pikantna, więc najlepiej pasuje do dań z mięsem. Jeśli brakuje Wam pomysłu na dobry sos np do hamburgerów to bardzo Wam go polecam, nie zawiedziecie się; )

Salsa meksykańska
ok 500 ml sosu

składniki:
- 2 pepperoni
- 1/2 cebuli
- puszka pomidorów krojonych
- 1/2 czerwonej papryki
- 1/4 łyżeczki papryki mielonej ostrej wędzonej
- 2- 3 krople tabasco
- garść natki pietruszki lub kolendry- użyłam natki
- 1/2 soku z limonki
- 1 łyżka cukru
- 1/2 łyżeczki soli
- 100 ml wrzątku

We wrzątku rozpuścić cukier i sól. Z papryczek i papryki wyciągnąć pestki, razem z cebulą pokroić w drobną kostkę. Do wrzątku dodać pepperoni i zblendować, następnie dorzucić paprykę, cebulę i ponownie zblendować, ale niezbyt drobno. Następnie dodać pomidory i ponownie miksować przez chwilę- ja chciałam, aby w salsie zostały małe kawałki warzyw, więc nie blendowałam jej dosyć mocno.
Spróbować salsę, dodać paprykę wędzoną i sok z limonki. Jeśli salsa jest za mało ostra, doprawić 2- 3 kroplami tabasco, wszystko wymieszać. Dodać posiekaną natkę i jeszcze raz wymieszać. Można podawać, choć schłodzona przez chwilę w lodówce nabiera lepszego smaku.
Smacznego!


poniedziałek, 10 listopada 2014

Granola s'mores

Granola s' mores



Znacie tą supersłodką amerykańską przekąskę? Herbatniki, czekolada, koniecznie Hershey's i wielką, opieczoną pianką marshmallow. Supersłodkie, superdobre. Amerykanie mają chyba to do siebie, że jeśli chodzi o "coś" słodkiego to idą na całość. Miałam okazję jeść s' mores i bardzo mi smakowało, ale muszę przyznać, było piekielnie słodkie. Nie dałabym rady zjeść kolejnego ciastka, bo byłam totalnie zalepiona. Niemniej Amerykanie wiedzą, co dobre; ) 
Pamiętam rozmowę z moim native'em na konwersacjach z angielskiego i, kiedy spytałam o jego ulubioną słodką rzecz powiedział s' mores i uwaga, jego najlepsze trio do kina, co jest już u niego nawet pewnym schematem jedzenia, mianowicie: kupujesz popcorn maślany z ogromem masła, takie jest najlepsze, kit kata i colę. Najpierw jesz popcorn, zagryzasz kit katem a później popijasz colą. Podobno to najlepsza rzecz na świecie; D Nie próbowałam i trochę boję się spróbować; D Wspominał też o fantastycznych czekoladkach gianduja i cukierkach hot tamales.
Inspiracją dla tej granoli były oczywiście klasyczne s' mores. Zakochałam się w tej granoli, koniecznie ją zróbcie, bo naprawdę jest tego warta; )

Granola s' mores
duży słoik

składniki:
- 300 g płatków owsianych górskich
- 100 g miodu
- 1 białko
- 150 g mini marshmallows
- 100 g herbatników petit buree
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- 100 g gorzkiej czekolady

Piekarnik nastawić na 180 stopni- grzanie góra- dół.
Płatki owsiane wymieszać z cynamonem, miodem i pokruszonymi niezbyt drobno herbatnikami. Dodać białko i wymieszać jeszcze raz. 
Masę wyłożyć na blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia, ugnieść dłonią i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec 10 minut, nie mieszając masy. Następnie temperaturę zmniejszy do 160 stopni i piec 10 minut bez mieszania. Po tym czasie granole ostrożnie zamieszać. Piec kolejne 15- 20 minut, mieszając od czasu do czasu, aby równomiernie się upiekła. 
Gotową granolę wyjąć z piekarnika i całkowicie ostudzić. Dopiero, kiedy będzie zupełnie zimna dodać marshmallows i posiekaną czekoladę. Zjeść w ciągu najbliższego tygodnia- pianki twardnieją wraz z czasem. Przechowywać w szczelnym słoiku.
Smacznego!




sobota, 8 listopada 2014

Pavlova z figami, gruszkami i kremem ajerkoniakowym

Pavlova z figami, gruszkami i kremem ajerkoniakowym ( adwokatowym)



Powiem szczerze, że mój stosunek do bez był dosyć zdystansowany. Jadłam je parę razy, niewiele, bo zawsze wydawały mi się za słodkie i za mdłe. Mogłam zjeść kawałek, ale nie sięgnęłabym po kolejny, bo nie miałabym na to w ogóle ochoty. Sądziłam, że beza to po prostu beza- sam cukier i tyle. I choć zachwycałam się wyglądem Pavlovej na wielu blogach, bo muszę przyznać, że to ciasto jest akurat piękne, jakoś nigdy nie spieszyło mi się go zrobić. 
Aż do pewnego czasu, kiedy zostało m 16 białek i nie miałam pojęcia, co z nimi zrobić. Pewną część zamroziłam a z pozostałej postanowiłam, że zrobię bezę. Muszę przyznać, że zmieniam podejście do bezy całkowicie. Wcale nie jest za słodka i za mdła, a wyważona i rozpływająca się w ustach. Jej naturalne połączenie chrupkości i miękkości sprawia, że mam ogromną ochotę na kolejny kawałek i nic nie staje na przeszkodzie, żeby tego nie zrobić. Krem ajerkoniakowy przełamuje słodycz bezy i nadaje jej charakternego smaku. Po tej bezie całkowicie zmieniałam nastawienie do nich, wystarczyło tylko upiec ją samodzielnie; )

Pavlova z figami, gruszkami i kremem ajerkoniakowym
beza o śr 20 cm

składniki na bezę:
- 6 białek
- 360 g cukru
- 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
- 1 łyżeczka octu winnego
- szczypta soli

Piekarnik nastawić na 180 stopni- grzanie góra- dół.
Biała ubić na sztywno ze szczyptą soli, następnie polowi, partiami dodawać cukier, cały czas miksując do powstania, gęstej i błyszczącej piany. Na sam koniec dodać mąkę, ocet i zmiksować jeszcze raz do połączenia.
Na papierze do pieczenia położonym na blaszce do pieczenia, odrysować 20 centymetrowy okrąg, następnie ułożyć na to masę białkową i uformować. Gotową bezę wstawić do nagrzanego piekarnika i natychmiast obniżyć temperaturę do 120 stopni. Bezę suszyć w piekarniku ok 1.5- 2 godziny. U mnie trwało to 1.5 godziny. Beza powinna być chrupka na zewnątrz, ale w środku powinna mieć piankę. Po suszeniu wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki i tak zostawić bezę do całkowitego ostudzenia, najlepiej na całą noc.

składniki na krem:
- 200 ml śmietanki kremówki 36%
- 250 g mascarpone
- 90 g ajerkoniaku*
- 1 duża figa
- 1 mała gruszka

Kremówkę ubić na sztywno, następnie dodać mascarpone i dokładnie zmiksować. Po tym czasie dodawać polowi ajerkoniak i ciągle miksować. Powstałą masę włożyć do lodówki, aby mogła bardziej stężeć. Gruszkę obrać i razem z figą pokroić na plasterki. 
Na zupełnie zimną bezę wyłożyć krem ajerkoniakowy i ułożyć owoce, podawać od razu.
Smacznego!

* użyłam domowego ajerkoniaku, który był bardzo gęsty. Z kupnym należy uważać ponieważ jest płynny i taka ilość mogłaby za bardzo rozrzedzić masę.







09 10