piątek, 22 lipca 2016

Hummus z zielonego groszku. Gdynia czeka;)

Hummus z zielonego groszku

Green peas hummus, for English scroll down


Uwielbiam hummus w każdej postaci. Od tego klasycznego po te z przeróżnymi dodatkami. Tym razem stwierdziłam, że mam ochotę na hummus z groszkiem. Oczywiście miałam w głowie pomysł na to, do czego wykorzystam go później i właściwie dlatego padło na groszek. Hummus ma ciekawy smak, delikatny, ale podkręcony przyprawami, więc na pewno nie nudny. Moja mama, która tak średnio za hummusami przepada, powiedziała, że jest baardzzoo dobry i jadła go razem ze mną ze smakiem. Jeśli lubicie hummus to nawet nie muszę Was zachęcać do jego zrobienia;)

ps. Mam nadzieje, że z wieloma z Was spotkam się na się na See Bloggers!! SOSNA, mam nadzieję, że nie spóźnisz się na pociąg;DD Przywitam się z Wami ponownie w Gdyni, śledźcie mojego instagrama i facebooka, tam na pewno coś się pojawi;)

Hummus z zielonego groszku
miska hummusu

składniki:
- 150 g zielonego groszku (ugotowanego)
- 1 puszka (400 g) ciecierzycy
- 2 duże łyżki tahini
- 1 ząbek czosnku
- 1/4 łyżeczki kuminu mielonego
- 1/4 łyżeczki kolendry mielonej
- sok z 1/2 limonki
- 1 łyżka oliwy
- ok 100 ml wody
- sól, pieprz

Wszystkie składniki włożyć do rozdrabniacza i zblendować na gładką masę. Przełożyć do miski i ozdobić groszkiem oraz polać oliwą.
Smacznego!

Green peas hummus
1 bowl of hummus

ingredients;
- 150 g green peas (cooked)
- 1 can ( 400 g) chickpea
- 2 big tablespoons tahini
- 1 garlic clove
- 1/4 teaspoon ground cumin
- 1/4 teaspoon ground coriander
- 1 tablespoon olive oil
- juice of 1/2 lime
- 100 ml water
- salt, pepper to taste

Add all ingredients into a food processor and blend until smooth. Take into the bowl and decorate with green peas and olive oil.
Enjoy!





środa, 20 lipca 2016

Konfitura ze skórek arbuza z cytryną i limonką

Konfitura z skórek arbuza z cytryną i limonką


Watermelon skin jam with lemon and lime, for English scroll down


Ten przepis od razu przykuł moją uwagę. Znalazłam go w "Mamuszcę" i wiedziałam, że przy pierwszej lepszej okazji go zrobię. To nie jest zwykła konfitura. Raczej nie nadaje się typowo na kanapki (choć ja swoją ze zdjęcia zjadłam ze smakiem;)), za to idealnie pasuje do kubka ciepłej herbaty, jako słodzidło zamiast cukru i cytryny. Byłaby też idealna do podkręcenia smaku jakiegoś tortu. Taka szczypta inności. Skórki z arbuza są bowiem dosyć nietypowym składnikiem i to właśnie dlatego zdecydowałam się zrobić konfiturę. Ma specyficzny słodko-kwaśny smak i przepiękny złocisty kolor. Jeśli lubicie eksperymenty, serdecznie zachęcam do zrobienia tej konfitury;) Jestem pewna, ze zimowe herbaty będą miały w sobie jeszcze więcej magii za sprawą tej konfitury;)

Konfitura ze skórek arbuza z cytryną i limonką
2 słoiczki

składniki:
- 500 g skórki arbuza (białej części, pozbawionej ciemnozielonej skóry)
- 300 g cukru
- 1 limonka
- 1 cytryna

Limonkę i cytrynę pokroić w plastry. W dużym garnku połączyć wszystkie składniki, przykryć i odstawić na całą noc. Następnego dnia gotować na małym ogniu ok 1.5 godziny aż konfitura bardzo zgęstnieje i nabierze złotej barwy. Konfiturę przełożyć do wyparzonych słoików i pasteryzować 15-20 minut od zagotowania wody.
Więcej informacji o pasteryzacji i przygotowaniu własnych przetworów znajdziesz tutaj.
Smacznego!

Watermelon skin jam with lemon and lime
2 jars

ingredients:
- 500 g watermelon skin (white part without dark green skin)
- 300 g sugar
- 1 lime
- 1 lemon

Slice lemon and lime. Take all ingredients into a pot, cover and set aside overnight. Next day cook on low heat until thickened and golden- this should take about 1.5 hours. Next pour into the prepared jars and pasteurize 15-20 minutes after the water has boiled.
Remove from the water and set asie to cool.
More informations about making homemade jams you can find here.
Enjoy!




poniedziałek, 18 lipca 2016

Sernik na zimno z mascarpone i borówkami amerykańskimi

Sernik na zimno z mascarpone i borówkami amerykańskimi

Mascarpone and blueberry no-bake cheesecake, for English scroll down


Kiedyś nie lubiłam serników na zimno. Wydawały mi się za mdłe i sam widok mnie odrzucał, szczególnie wtedy, kiedy w środku był kosteczki galaretki, a tego typu serniki było bardzo popularne, kiedy byłam mała, przynajmniej u mnie w domu;) Cała ta afera sernikowa przestała istnieć, kiedy to ja zaczęłam robić serniki na zimno w domu. Po pierwsze, wiedziałam, co do nich dodaje i staram się nie słodzić ich tak, aby powstał ulepek a orzeźwiając ciasto na letnie dni. Takim sposobem pokochałam serniki na zimno i w lato robię je, jak tylko zaczyna być gorąco.. Z przeróżnymi owocami i w różnych wersjach. Tym razem wykorzystałam ser mascarpone, który osobiście uwielbiam. Stosuje go bardzo często, najczęściej wtedy, kiedy robię kremy do tortów, jednak świetnie sprawdza się również, jako masa serowa do serników na zimno. Jest lekki i puszysty, a jego wrodzona słodycz powoduje, że nie trzeba dodawać dużej ilości cukru. Jest idealny na lato, sprawdźcie koniecznie!:)

Sernik na zimno z mascarpone i borówkami amerykańskimi
tortownica 18 cm

składniki:
- 500 g mascarpone
- 2 łyżki cukru pudru
- ok 30 okrągłych biszkoptów
- 1 łyżka żelatyny w proszku
- 50 ml zimnej wody
- 250 g + 50 g borówek amerykańskich
- 1 galaretka jagodowa, wiśniowa (na 375 ml wody)
- 250 ml wody

Formę wyłożyć papierem do pieczenia. Na dnie ułożyć pierwszą warstwę biszkoptów. Żelatynę wymieszać z 50 ml zimnej wody i odstawić do napęcznienia, następnie podgrzać, ale nie zagotować! Mascarpone zmiksować chwilę i dodać cukier puder, zmiksować ponownie. Następnie powoli dodawać żelatynę, miksując cały czas. Dodać 250 g borówek i ostrożnie wymieszać. Masę przelać do formy. Na wierzch ułożyć drugą warstwę biszkoptów. Całość wstawić do lodówki i odstawić do stężenia. 
Galaretkę rozpuścić w 250 ml gorącej wody, ostudzić. Następnie wylać na stężałe ciasto i ponownie wstawić do lodówki do stężenia. Kiedy galaretka zacznie tężeć udekorować ją pozostałymi borówkami.
Smacznego!

Mascarpone and blueberry no-bake cheesecake
18  cm round tin

ingredients:
- 500 g mascarpone
- 2 tablespoons icing sugar
- about 30 round small sponge cookies
- 1 tablespoon powder gelatine
- 50 ml cold water
- 250 g + 50 g blueberries
- 1 blueberry or cherry jelly (on 375 ml water)
- 250 ml hot water

Line round tin with parchment paper. Take first layer of spongesinto the bottom of the form. Combine gelatine and 50 ml water and set until soaked. Next warm up but not boil! In a bowl mix mascarpone with icing sugar, then gradually pour gelatine, mixing constantly. Add 250 g blueberries and stir with spatula until combined. Pour cheesecake into the form, top with second layer of sponges and take into the fridge until set.
Dissolve jelly in 250 ml hot water and set aside to cool. Next pour jelly into on the cheesecake, take into the fridge and set aside to set. When jelly starts to firm, decorate with remaining blueberries.
Enjoy!





piątek, 15 lipca 2016

O patelni w kuchni. Recenzja patelni Woll.


Patelnia to naczynie prawie tak ważne, jak sama nasza obecność w kuchni. Niemal wszystkie dania, które zwykle przyrządzamy w domu potrzebują obecności patelni. Jest tak niezbędna, że mogłabym śmiało stwierdzić, że to moja trzecia ręka. Pomyślcie sami, jak często używacie patelni? Do śniadania, obiadu, kolacji, deserów...do wszystkiego. I teraz zadajcie sobie pytanie, czy moglibyście się obejść bez patelni? Oczywiście można kombinować, ale po co, skoro w bardzo prosty sposób można oszczędzić sobie trudu. Wystarczy kupić. I tutaj nasuwa się kolejne pytanie, jaką? Patelni na rynku jest mnóstwo, w szerokim przedziale cenowym, z wieloma funkcjami i bajerami, które mają nas zachęcać do kupna. Ze swojego doświadczenia wiem, że patelnie, które rzekomo mają mieć cudowną powłokę ceramiczną a kosztują w granicach 30 zł są patelniami, owszem dobrymi, ale na krótki okres czasu. Za chwilę zacznie nam się coś przypalać i zaczniemy obserwować, jak ta cudna powłoka schodzi, a sama patelnia nadaje się do wyrzucenia.


Na patelnię trzeba jednak trochę wydać, te najtańsze sprawdzą się na krótką metę, a jeśli chcecie, aby Wasza patelnia przeżyła Was i Wasze dzieci, musi być naprawdę solidna. Osobiście posiadam teraz w kuchni 5 rodzajów patelni, każda inna, każda w różnym rozmiarze, mająca inne właściwości i cele. Chciałabym mieć jeszcze kilka, które dopełniłyby moją kolekcję, ale te, jakie posiadam są na razie wystarczające, choć... jako typowa kobieta, która uwielbia zakupy związane z kuchnią, nigdy nie odmówiłabym kolejnej sztuki;)

Od pewnego czasu stałam się posiadaczką pewnej patelni. Firma e-gustus wysłała mi do przetestowania ich patelnię, którą mogłam wybrać spośród asortymentu. Nie było łatwo wybrać jednej, bo tak naprawdę kusiły wszystkie. Miałam kilka swoich typów, aż w końcu zdecydowałam się na 24 cm patelnię z wysokimi brzegami. Stwierdziłam, że takiej patelni jeszcze nigdy nie miałam, a wysokie brzegi sprawiają, że można ją traktować również, jako rondel, co przeważyło szalę w stronę tej patelni.

I tak przez prawie miesiąc korzystałam z niej praktycznie non stop, żeby sprawdzić jej właściwości, zrobiłam w niej w sumie większość rzeczy, które robię na co dzień w innych patelniach, czy rondlach z grubym dnem. Zanim jednak podzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami, warto byłoby omówić dane techniczne, które podaje producent.

Patelnia Woll szafir 24 cm to patelnia niemieckiej firmy Woll, której założenie datuje się na rok 1974. Patelnia jest pokryta specjalną powłoką szafirowo-tytanową, która zapewnia większą trwałość niż inne naczynia, wspomina producent. Ponadto charakteryzuje się dużą kumulacją ciepła, co sprawia, że patelnia długo je utrzymuje i zmniejsza zużycie energii. Wyposażona jest w technologię non-stick, co sprawia, że żywność nie przywiera do patelni i wystarczy dodać mało tłuszczu, aby w sposób prawidłowy usmażyć pewne produkty. Można jej używać na kuchenkach gazowych, elektrycznych, indukcyjnych, ceramicznych. w piekarniku do 250 C. Można myć ją w zmywarce.

Dobrze, takie informacje możecie znaleźć na stornie, ale jak wygląda prawdziwe użytkowanie patelni? Starałam się w pełni wykorzystać jej właściwości i przetestować ją najlepiej, jak się da. Nie jest to tani zakup, więc chciałam wiedzieć, czy patelnia za prawie 500 zł jest warta swojej ceny. Nie oszczędzałam jej i wystawiłam ją na wiele prób. Czy sobie poradziła?

Moje pierwsze wrażenia?
Patelnia jest dosyć ciężka i solidnie wykonana, powłoka szafirowa ładnie się błyszczy i sprawia wrażenie bardzo grubej. Jest poręczna i, mimo że ciężka, można ją swobodnie podnosić. Wielkim plusem dla mnie była jej wysokość, bo można ją traktować jako rondel z grubym dnem. W zestawie otrzymujemy również pokrywkę, która idealnie dopasowuje się do kształtu patelni. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam patelnię, stwierdziłam "hm, no wygląda bardzo dobrze, ciekawe jak się na niej smaży?"

Rączka
Patelnia posiada rączkę, wykonaną ze sztucznego materiału odpornego na ciepło, ponieważ całą patelnie można włożyć do piekarnika i piec do temperatury 250 C. Jest to świetna opcja, bo rączka nie odkształca się, kiedy na przykład używając kuchenki gazowej, mamy zbyt duży ogień. Rączka nie nagrzewa się podczas smażenia, więc nie musimy narażać się na poparzenia. Jednak sama patelnia bardzo mocno się nagrzewa, więc musimy uważać, aby nie zrobić sobie krzywdy (działa podobnie do żeliwnej patelni). W piekarniku rączka się nagrzewa, ale jest to sytuacja normalna. Wystarczy jednak założyć rękawice i wyjąć patelnie z piekarnika.

Powłoka i smażenie
Musze przyznać,że jestem zachwycona tą powłoką. Nic, co robiłam na tej patelni, nie przywarło czy nie przypaliło się. Placuszki smażą się wręcz wzorowo, nie ma z nimi absolutnie, absolutnie nic nie przywiera, a smażyłam placuszki z owocami na wierzchu. Wystarczy naprawdę odrobina oleju (w moim przypadku kokosowego), aby usmażyć całą partię placuszków. Poprzez utrzymywanie ciepła, placuszki smażą się równomiernie z każdej strony na rumiany kolor.


Smażenie mięsa to również łatwe zajęcie. Smażyłam na niej kurczaka, pokrojonego w kostkę, jak i całe filety, polędwiczki wieprzowe pokrojone na kawałki oraz całą polędwiczkę cielęcą. Z żadnym z tych mięs nie miałam problemu, smażyło się równomiernie i nie przywierało w żadnym stopniu. Użyłam więcej oleju, niż w przypadku placuszków, jednak nie była to ilość, która mogłaby zatrwożyć, wydaję mi się, że zużyłam ok 1-2 łyżek oliwy lub oleju na każde z tych rodzajów mięs.


Smażyłam na niej również morele, które chciałam skarmelizować. Na początku bardzo szybko roztopiłam cukier i masło, po czym dodałam morele. Sos karmelowy w ogóle się nie przypalił, ani nie skrystalizował na brzegach naczynia, wszystko dobrze się zgęściło a morele zmiękły.

Gotowanie i duszenie
Na patelni udało mi się zrobić curry, które na początku chwilę dusiłam, potem odkryłam do redukcji. Curry przyjemnie bulgotało na patelni, nie przypaliło się i dobrze się zredukowało. Po ugotowaniu odstawiłam je z gazu i przykryłam pokrywką. Curry zachowało ciepłą temperaturę przez bardzo długi okres czasu, nie zmieniając przy tym swojego smaku- nie nasiąkło żadnym metalowym posmakiem.
Na patelni zrobiłam również creme patissiere, który łatwo odchodził od patelni i nie przypalił się podczas gotowania.


Pieczenie
W patelni piekłam bułeczki drożdżowe z nadzieniem. Wysmarowałam ją na początku bardzo cienką warstwą oleju kokosowego, po czy wsadziłam bułeczki i wstawiłam do piekarnika. Z bułeczek wylało się nadzienie, jednak nic, ani bułeczki, ani nadzienie nie przywarło do patelni, można było je w łatwy sposób wyjąć. Patelnia podczas obróbki termicznej w piekarniku nie zmieniła swojego kształtu, rączka nie odkształciła się i zachowała swoje właściwości. Piekłam bułeczki w 180 C, jednak na dniach zamierzam upiec w niej chleb, więc sprawdzę, jak działa w o wiele wyższych temperaturach.

Mycie i przechowywanie
Mycie tej patelni jest niezwykle proste. Wystarczy umyć ją gąbką, nie potrzeba żadnych drucianych przyborów. Po usmażeniu kawałków polędwiczek, z premedytacją zostawiłam resztki mięsa i oleju do wyschnięcia, aby sprawdzić, jak się myje (zwykle jednak myję patelnię od razu bo usmażeniu, ale na potrzeby testu zmieniłam swoje przyzwyczajenie;)). Po zanurzeniu patelni w wodzie wystarczy, aby przetrzeć ją mocniej gąbką i wszystko schodzi. Byłam zszokowana, jak łatwo się ją myje.
Patelnia jest uniwersalnych rozmiarów i zwykle trzymam ją w zimnym piekarniku.

Patelnia, jak dotąd nie zawiodła mnie w żadnej kwestii, jest naprawdę świetnie wykonana i to, co pisze producent, jak na razie sprawdza się w 100%. Jej jedynym małym minusem jest cena. Patelnia jest dosyć droga, ale uważam, że jeżeli szukacie patelni, która we właściwe każdym calu jest dobra i, która, mam wrażenie zostanie ze mną już do końca życia, warto ją kupić. Ten model, który ja wybrałam jest wielofunkcyjny, można na niej smażyć, gotować, dusić i piec. Jest spora, więc przygotujecie na niej obiad dla 4 osób. Jeśli Wasza rodzina jest większa, w sklepie dostępna jest również wersja 28 centymetrowa. Polecam ją szczególnie dla tych, którzy dbają o jakość wykonania i komfort użytkowania.
Więcej informacji i modeli możecie znaleźć na stornie www.egustus.pl

środa, 13 lipca 2016

Scones z tahini i ziarnami

Scones z tahini i ziarnami

Tahini and seeds scones, for English scroll down


 Ostatnio zastanawiałam się, czy byłabym w stanie określić przepis na moje ulubione śniadanie. Doszłam do wniosku, że jest to niemożliwe. W zasadzie z każdym typem dania tak jest, nie jestem w stanie wybrać tego najlepszego, jedynego. Jeśli mam być szczera, wcale nie chcę wybierać, jest bowiem tyle wspaniałych dań i każdy z nich ma w sobie "to coś". Po co zawracać sobie głowę subiektywnymi rankingami, skoro można lubić wiele rzeczy jednocześnie i delektować się nimi w równy sposób.
Uwielbiam śniadania. a najbardziej te leniwe, kiedy nigdzie mi się nie spieszy i mogę rozciągnąć śniadaniowy czas nawet do godziny, na przykład, kiedy coś piekę. Te sconesy są idealne na śniadanie, poprzez dodatek mąki ryżowej są bardzo kruche i najlepiej jeść je w całości, nie krojąc ich na pół. Chciałabym mieć więcej takich leniwych śniadań...;)

Scones z tahini i ziarnami
6 sztuk

składniki:
- 85 g mąki pszennej luksusowej
- 85 g mąki ryżowej
- 50 g zimnego masła
- 120 g maślanka
- 30 g tahini
- 1/2 łyżeczki soli
- 2 łyżki cukru trzcinowego
- 3 łyżki ziaren (u mnie sezam, siemie lniane, pestki dyni, słonecznika, mak)
- 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

Piekarnik nastawić na 200 C.- grzanie góra-dół.
Suche składniki wymieszać w misce (zostawić 1 łyżkę ziaren do dekoracji). Do suchych dodać masło i rozetrzeć na kruszonkę. Maślankę i tahini wymieszać i dodać do suchych składników, wymieszać i zagnieść do połączenia. Z ciasta wykroić 6 okręgów i położyć na blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia. Wierzch bułeczek wysmarować jajkiem i posypać ziarnami. Wstawić do lodówki i piec 23-25 minut do zrumienienia.
Smacznego!

Tahini and seeds scones
6 scones

ingredients:
- 85 g all purpose flour
- 85 g rice flour
- 50 g cold butter
- 120 g buttermilk
- 30 g tahini
- 1/2 teaspoon salt
- 2 tablespoons light brown sugar
- 3 tablespoons seeds (sunflower seeds, pumpkin seeds, flax seeds, sesame, poppy seeds)
- 1 1/2 teaspoons baking powder
- 1/2 teaspoon baking soda

Preheat oven to 200 C.
In a bowl combine all dry ingredient (leave 1 tablespoon seeds for topping). Add butter and crush with fingers until crumbled. In a bowl combine tahini and buttermilk and add into the dry ingredients, stir to combine and knead quickly. Flat with fingers and cut 6 equal circles. Take scones into a baking sheet line with parchment paper and glaze with egg, then sprinkle with seeds. Take into the preheated oven and bake 23-25 minutes until golden brown, remove from the oven, cool for a minute and serve.
Enjoy!




poniedziałek, 11 lipca 2016

Pizza na spodzie socca z pieczonym bakłażanem, jarmużem i mozzarellą

Pizza na spodzie socca z pieczonym bakłażanem, jarmużem i mozzarellą

Baked aubergine, kale and mozzarella socca pizza, for English scroll down


Socca to najczęstsza potrawa, jaką robię z wykorzystaniem mąki z ciecierzycy. Jestem oczarowana smakiem, prostotą i szybkością w wykonaniu tego, bądź co bądź, płaskiego chlebka. Tym razem postawiłam na cudowne składniki, a przede wszystkim na pieczonego bakłażana, którego mogłabym jeść nieustannie. Można powiedzieć, że jestem od niego trochę uzależniona, ale to akurat bardzo dobre uzależnienie;) Jako sos wybrałam domowy ketchup, który wielbię i nie mogę się doczekać, aż w tym roku zrobię kolejne słoiczki tego cuda;)
Weganie mogą zastąpić mozzarellę jakimś wegańskim serem, który łatwo się topi i uzyskają w pełni wegańskie danie;)

Pizza na spodzie socca z pieczonym bakłażanem, jarmużem i mozzarellą
2 porcje

składniki na socca:
- 120 g mąki z ciecierzycy
- 240 ml wody
- 1/4 łyżeczki soli
- 2 łyżki oliwy z oliwek

Wszystkie składniki wymieszać i odstawić na 30 minut.
Piekarnik nastawić na 240 C- funkcja grill. 
Patelnię o średnicy 24 cm włożyć do piekarnika i mocno rozgrzać, następnie wylać masę i wstawić ponownie do piekarnika blisko grilla. Grillować 5-8 minut aż masa będzie uformowana i nie lejąca się. Soccę wyjąć z piekarnika.

składniki na pieczonego bakłażana:
- 1 bakłażan
- sól, pieprz, oliwa z oliwek

Piekarnik nastawić na 200 C.- grzanie góra-dół.
Bakłażana pokroić w kostkę, przyprawić solą i pieprzem oraz skropić oliwą. Przełożyć na blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia i wstawić do nagrzanego piekarnika. piec 15 minut, mieszając raz. Wyjąć z piekarnika i odstawić.

pozostałe składniki:
- 1 pomidor
- spora garść jarmużu
- 1 kulka mozzarelli, wganie mogą zastąpić wegańśkim serem, który dobrze się topi
- 2 łyżki domowego ketchupu

Po wyjęciu chleba z piekarnika posmarować go ketchupem. Pomidora i mozzarellę pokroić w plastry. Na ketchup ułożyć jarmuż, pomidora i mozzarellę. Obsypać bakłażanem i wstawić ponownie wstawić do piekarnika. Piec 10- 15 minut aż ser się roztopi i przyrumieni się.
Smacznego!

Baked aubergine, kale and mozzarella socca pizza
2 portions

ingredients for aubergine:
- 1 aubergine
- salt, pepper, olive oil

Preheat oven to 200 C.
Cut aubergine in cubes, season with salt and pepper and sprinkle with olive oil. Toss onto a baking sheet lined with parchment paper and take into the preheated oven, bake about 15 minutes until golden, stirring once. Remove from the oven and set aside.

ingredients for socca:
- 120 g chickpea flour
- 240 g water
- 1/4 teaspoon salt
- 2 tablespoons olive oil

Combine all ingredients in a bowl and set aside for 30 minutes.
Preheat oven to 240 C.- grill option.
Pour batter into a 24 cm cast iron skillet and take into the preheated oven near to frill. Grill for 5-8 minutes until firmed. Remove from the oven.

remaining ingredients:
- 1 big tomatoe
- big handful of kale leaves
- 1 mozzarella bowl- if vegan, substitude mozzarella with vegan, well melting cheese
- 2 tablespoons homemade ketchup

Spread ketchup over the top of the socca. Add kale, then sliced tomatoe and mozzarella. Top with aubregine and take again into the oven, bake/grill 10-15 minutes until mozzarella melted and golden.
Remove from the stove and serve.
Enjoy!






piątek, 8 lipca 2016

Chleb orkiszowo-kasztanowy z rodzynkami na zakwasie

Chleb orkiszowo-kasztanowy z rodzynkami na zakwasie

Spelt and chestnut sourdough bread with raisins, for English scroll down


Ostatnio poprzez zawirowania związane z pracą magisterską, zaniedbałam zakwas i pieczenie chleba. Dokarmiałam go wprawdzie regularnie, ale nic nie piekłam. Teraz, kiedy studia nie są już problemem mam zamiar nadrobić zaległości w pieczeniu chleba, ale najpierw muszę jeszcze chwilę poświętować, więc zakwas musi poczekać;)
Ten chleb upiekłam z czystej ciekawości. Kiedy kupiłam mąkę kasztanową miałam sporo pomysłów na jej wykorzystanie. Nie było jej jednak na tyle, żeby na raz zrobić wszystko, co chciałam. Zaczęłam więc od chleba, który był wysoko na liście do zrobienia z dodatkiem maki kasztanowej. Ma bardzo ciekawy kolor i smak, którego nie jestem w stanie do końca opisać. Lekko orzechowy, słodki, ale nie mdły? Sami musicie ocenić, piekąc go przy najbliższej okazji:)

Chleb orkiszowo-kasztanowy z rodzynkami na zakwasie
1 bochenek, 26 cm forma do chleba

składniki:
- 200 g mąki orkiszowej
- 100 g mąki kasztanowej
- 100 g mąki pszennej chlebowej
- 400 g wody
- 80 g rodzynek
- 2 łyżki złotego siemienia lnianego
- 1 łyżka sezamu
- 10 g soli

Keksówkę naoliwić i wysypać otrębami żytnimi, odstawić.
Wszystkie składniki wymieszać w misce i przełożyć do keksówki, wyrównać, owinąć folią i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia, ciasto m wyrosnąć niemal do brzegów keksówki- u mnie zajęło to mniej więcej 3-4 godziny.
W międzyczasie nastawić piekarnik do 240 C.- grzanie- góra-dół.
Wyrośnięty chleb odwinąć z foli i wstawić do nagrzanego piekarnika, piec 15 minut, po czym zmniejszyć temperaturę i piec kolejne 40 minut. Wyjąć z keksówki i dopiekać jeszcze 10 minut.
Gotowy chleb wyjąć z piekarnika i odstawić do ostudzenia.
Smacznego!
Więcej informacji dotyczących pieczenia własnego chleba znajdziecie tutaj.

Spelt and chestnut sourdough bread with raisins
26 cm loaf pan

ingredients:
- 200 g spelt flour
- 100 g chestnut flour
- 100 g bread flour
- 400 g water
- 80 g raisins
- 2 tablespoons gold flax seeds
- 1 tablespoon sesame seeds
- 10 g salt

Oil the loaf pan and sprinkle well with rye brans, set aside.
In a bowl add all ingredients and stir to combine. Take into the loaf pan, even with a spoon and cover with a platic foil. Set aside until rised in the warm place- for about 3-4 hours. The dough should rise to to sides of the loaf pan.
Meanwhile preheat oven to 240 C.
Unwrap the loaf pan and take bread into the preheated oven, bake 15 minutes, then reduce temperature to 200 C. and bake another 40 minutes. Remove bread from the loaf pan and bake 10 minutes. Remove bread from the oven and set aside until cool completely.
Enjoy!
More informations about making homemade bread you can find here.




środa, 6 lipca 2016

Z cyklu poznajemy smaki wschodu: Młode ziemniaki zapiekane w tajskim sosie orzechowym

Młode ziemniaki zapiekane w tajskim sosie orzechowym

Roasted baby potatoes in Thai peanut sauce, for English scroll down


To jest totalne niebo. Do przygotowania tych ziemniaków zainspirowałam się sałatka, jaką można zjeść w jednej z katowickich restauracji. Tam jednak jej wykonanie jest inne, ponieważ takie ziemniaczki je się na zimno i w zasadzie jest to wymieszane masło orzechowe z ziemniakami. Ja poszłam o krok dalej, bo chciałam uzyskać więcej smaku i lepszy efekt. Moi drodzy, to jedne z najlepiej zrobionych ziemniaków, jakie kiedykolwiek jadłam. Nie wiem, czy jesteście takimi samymi fanami masła orzechowego, jak ja, ale ja je po prostu ubóstwiam, dlatego te ziemniaczki są moim must have. Nawet moja mama, która nie przepada za masłem orzechowym powiedziała, że w takiej kombinacji smakuje świetnie!. Jeśli tylko lubicie takie smaki, koniecznie musicie ich spróbować, jestem przekonana, że się nie zawiedziecie:) A wiecie, co jest najlepsze z najlepszego? To przypieczone masło orzechowe na brzegach naczynia razem z rozpadającymi się ziemniakami, o tak...

ps. Dzisiaj nadszedł dzień obrony mojej pracy magisterskiej, mam nadzieję, że będziecie trzymać za mnie kciuki. Oby wszystko poszło tak, jak powinno...;)

Młode ziemniaki zapiekane w tajskim sosie orzechowym
miska ziemniaków

składniki:
- ok 600 g młodych ziemniaczków
- 60 g masła orzechowego
- 125 ml mleka kokosowego
- 1/4 łyżeczki czerwonej pasty curry
- 1 łyżeczka octu winnego
- sól, pieprz, oliwa

Piekarnik nastawić na 200 C.- grzanie góra-dół.
Ziemniaki pokroić, jeśli są większe, na mniejsze kawałki, przyprawić solą pieprzem i polać oliwą. Wszystko wymieszać i przełożyć na blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia . W garnku połączyć masło orzechowe, mleko kokosowe, pastę curry i ocet winny. Całość gotować na średnim ogniu aż składniki połączą się i sos zgęstnieje- należy go często mieszać, ma tendencję do przypalania.
Ziemniaki włożyć do nagrzanego piekarnika i piec ok 30- 40 minut aż będą miękkie, mieszając je od czasu do czasu. Następnie połączyć sos z ziemniakami, dobrze wymieszać i wstawić ponownie do piekarnika, piec kolejne 5-10 minut. Na sam koniec można włączyć opcję grill i grillować ziemniaczki przez chwilę.
Podawać od razu.
Smacznego!

Roasted nany potatoes in Thai peanut sauce
bowl of potatoes

ingredients:
- about 600 g baby potatoes, peeled
- 60 g peanut butter
- 125 ml coconut milk
- 1/4 teaspoon red curry paste
- 1 teaspoon white wine vinegar
- salt, pepper, olive oil

Preheat oven to 200 C.
Cut potatoes into smaller pieces if they are large. Season with salt, pepper and olive oil. stir to combined and toss onto a baking sheet lined with parchment paper. In a saucepan cobine peanut butter, coconut milk, curry paste and vinegar. Cook on medium haet until combined and thickened. Remove form the stove.
Take potatoes into the preheated oven and bake approx. 30-40 minute until tender, stirring occasionally. Remove potatoes from the oven and pour the sauce in. Stir to well combined and take again into the oven, bake another 5-10 minutes. At the end you can turn on a grill option and increase temperature to maximum, grill about 2 minutes, then remove form the oven and serve.
Enjoy!




poniedziałek, 4 lipca 2016

Migdałowo-orzechowy torcik czereśniowy

Migdałowo-orzechowy torcik czereśniowy

Almond and peanut sweet cherry cake, for English scroll down


Robiąc to ciasto może nie byłam pełna obaw, ale czułam, że coś złego może się wydarzyć. Czasem nachodzi mnie takie uczucie podczas gotowania, czy pieczenia, że coś może pójść nie tak. To COŚ to najczęściej niepodobający mi się przepis albo źle dobrane składniki. Tym razem miałam podobnie, ale obawiałam się nie tyle samego przepisu, co tego, że mój deser wcale nie będzie tak ładnie wyglądał, jak na zdjęciu, którym się zainspirowałam. Nie ma co ukrywać, pod względem kulinarnym jestem estetką. Uwielbiam, kiedy coś wygląda tak, że dech w piersiach zapiera. Uważam, że jedzenie powinno nie tylko dobrze smakować, co jest oczywiste, ale też dobrze wyglądać. Dania powinny być estetyczne i przyciągać nas nie tylko swoim cudnym zapachem, ale też wyglądem. Każde danie da się w jakiś sposób wyeksponować tak, aby miało w sobie to coś, nawet jeśli na początku stwierdzimy, że to tylko breja i nic z tym nie można zrobić. Niektórzy twierdzą, że gulasz jest takim daniem, które ciężko sfotografować. Bzdura Kochani. Uwielbiam zdjęcia gulaszu, który jeszcze paruje i jest w ubrudzonym od duszenia garnku. Tak można zadziałać, że nawet gulasz będzie wyglądał, jak danie za miliony dolarów. Trzeba jedynie uruchomić swoją wyobraźnię i trochę pokombinować;)
Chciałam, żeby ten deser wyglądał, jak z naprawdę dobrej cukierni, w której wszystkie ciastka są pokrojone na idealne kawałki z idealnymi warstwami i minimalistyczną dekoracją. Cały sekret polega na tym, aby mieć równą formę, która nie robi się szersza przy brzegach, reszta to łatwizna. Muszę przyznać, że to jedno z najpyszniejszych ciast, jakie kiedykolwiek piekłam, bardzo delikatne, chrupiące za sprawą orzeszków ziemnych i kremowe. Biszkopt jest niesamowity, na pewno wykorzystam go do innych deserów.

Przepis ten dodałam do akcji konkursowej, odbywającej się na durszlaku, dotyczącej trzecich urodzin Akademii Kulinarnej Whirpool (www.akademiakulinarnawhirlpool.pl). Na konkurs zaprasza również kucharz Akademii, Marco Ghia (www.marcoghia.pl). Czego mogę życzyć Akademii? Cudownych zapachów z kuchni, wielu świetnych kucharzy i mnóstwa ludzi, którzy chcą zgłębiać tajniki kuchni razem z Akademią. Żeby tradycji stało się zadość: Sto lat Akademio!;)

Migdałowo-orzechowy torcik czereśniowy
8 ciastek

składniki na czereśniową galaretkę:
- 400 g czereśni (już wydrylowanych)
- 100 g cukru
- 1.5 łyżki żelatyny +2 łyżeczki
- ok 40- 50 ml zimnej wody

Formę 21x21 cm wyłożyć folią spożywczą
Czereśnie i cukier połączyć w garnku i gotować do zagotowania, następnie zdjąć z ognia i zblendować na puree. Powinno wyjść ok 650 ml pulpy. Puree podzielić na 500 i 150 ml. 1.5 łyżki żelatyny rozpuścić w zimnej wodzie (ok 30 ml) i zostawić do napęcznienia. Następnie podgrzać do rozpuszczenia, ale nie zagotowania. Do żelatyny ostrożnie dodać 2-3 łyżki z 500 ml puree i wymieszać. Następnie powoli wlewać żelatynę do puree, cały czas mieszając, aby nie porobiły się grudki. Galaretkę przelać do przygotowanej formy i odstawić do lodówki do stężenia. Pozostałe puree odstawić na później.

składniki na biszkopt:
- 60 g mielonych migdałów
- 60 g orzeszków ziemnych
- 25 g mąki pszennej
- 100 g + 50 g cukru pudru
- 2 białka
- 2 jajka
- 25 g masła, roztopionego i ostudzonego

Piekarnik nastawić na 180 C- grzanie góra-dół. Dwie formy 21x21 cm wyłożyć papierem do pieczenia.*
Mielone migdały, orzechy, mąkę i cukier puder (100 g) dodać do rozdrabniacza i rozdrobnić. Jajka lekko rozbić w misce i dodać suche składniki, wymieszać do połączenia. Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli, następnie w partiach dodawać cukier puder (50 g) i ubijać do czasu, kiedy piana będzie lśniąca. Pianę dodać partiami do masy jajeczno-mącznej i wmieszać ostrożnie szpatułką. Dodać masło i wymieszać jeszcze raz. Masę przelać w równej ilości do form i wstawić do nagrzanego piekarnika, piec 15 minut aż wierzch będzie rumiany. Wyjąć z piekarnika i ostudzić.

składniki na mus z mascarpone:
- 200 ml mleka
- 100 g cukru
- 250 g mascarpone
- 200 ml śmietany kremówki
- 2 łyżeczki żelatyny
- 30 ml zimnej wody
- 3 żółtka

Mleko zagotować. Cukier ubić z żółtkami na kogel-mogel. Gorące mleko bardzo ostrożnie wlewać do żółtek, mieszając cały czas. Płyn przelać ponownie do garnka i gotować na bardzo małym ogniu do zgęstnienia (masa ma być jednak rzadsza niż budyń). Zdjąć z ognia i odstawić do ostudzenia. Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie, rozpuścić, ale nie zagotować i oddawać ostrożnie do budyniu, mieszając cały czas. Następnie partiami dodawać mascarpone i mieszać do połączenia. 
W międzyczasie śmietanę ubić na sztywno , po czym dodawać partiami do kremu, mieszając szpatułką. 

złożenie:
Galaretkę wyjąć z lodówki.
Formę 21x21 cm wyłożyć folią spożywczą. Na dno ułożyć pierwszy blat biszkoptu, po czym przełożyć 1/3 kremu. Wstawić do lodówki, aby masa stężała. Wyjąć z lodówki i bardzo ostrożnie przełożyć galaretkę na masę- nie będzie to najłatwiejsze zadanie, ale wierzę, że dacie radę. Ma galaretkę przełożyć kolejną 1/3 kremu i kolejny blat biszkoptu. Nałożyć pozostały krem i wstawić do lodówki do stężenia.
2 łyżeczki żelatyny rozpuścić w zimnej wodzie (ok 30 ml) i odstawić do napęcznienia. Rozpuścić, ale nie zagotować i wlać 2-3 łyżki pozostałego puree. Następnie żelatynę przelewać ostrożnie do puree, mieszając cały czas. Galaretkę przelać na ciasto i ponownie odstawić do stężenia.
Gotowe ciasto wyjąć z lodówki i formy. Odkroić boki, następnie pokroić na 8 równych części. Ozdobić czereśniami, jeżynami i wiórkami kokosowymi.
Smacznego!

Almond and peanut sweet cherry layer cake
8 portions

ingredients for sweet cherry jelly:
- 400 g pitted sweet cherries
- 100 g sugar
- 1.5 tablespoon +2 teaspoons gelatine powder
- about 50 ml cold water

Line 21x21 cm square form with plastic foil.
Combine cherries and sugar in a pot and bring to a boil, remove from the stove and blend until smooth. You should have about 650 ml puree. Divide puree into 500 ml and 150 ml, set aside.
Dissolve 1.5 tablespoon in 30-40 ml cold water and set aside to soak. Next melt in a sauce pan but not boil. Add 2-3 tablespoons cherry puree (from 500 ml) and stir to combine, then gradually pour gelatine into cherry puree (500 ml), stirring al the time with whik. Pour jelly into the prepred form and take into the fridge until set. Rest puree set aside for later.

ingredients for almond and peanut sponge
- 60 g almond meal
- 50 g peanuts
- 25 g all purpose flour
- 100 g + 50 g icing sugar
- 2 egg hwites
- 2 eggs
- 25 g melted and cooled butter

Preheat oven to 180 C. Line two 21x21 cm square forms with parchment paper, set aside.*
Add almond meal, peanuts, flour and 100 g icing sugar into a food processor and blend until crumbled. Lightly beat eggs and add all dry ingredients, stir to combine. Beat whites with pinch of salt until stiff peaks, then gradually add 50 g icing sugar, beating constatly to get nice and shiny foam. Gradually add foam into the egg-flour batter and stir in with spatula. Add butter and stir to combine. Pour sponge into two baking forms and take into the preheted oven, bake 15 mnutes until golden brown and remove from the pan. Set aside to cool. 

ingredients for mascarpone mousse:
- 200 ml milk
- 100 g sugar
- 250 g mascarpone
- 200 ml whipping cream
- 2 teaspoons gelatine powder
- 30 ml cold water
- 3 egg yolks

Bring milk to the boil. Beat yolks and sugar until light and pale. Gradually pour hot milk into the yolk mixture, whisking constatly. Pour mixture again into the sauce pan and cook on low heat until thickened (but thinner then custard). Set aside to cool for a couple of minutes. Dissolve gelatine into 30 ml cold water and set aside until soak. Dissolve again but not bring to the boil. Carefully add gelatine into the custard and stir to combine. Next gradually add mascarpone and stir to combine.
Meanwhile beat cream until whipped and gradually add into the cream, stirring with spatula. 

assemble:
Remove jelly from the fridge.
Line 21x21 cm form with plastic foil. Add first layer of spogne at the bottom, then add 1/3 amount of cream and take into the fridge until set. Next very careully add jelly (it won't be so easy, but I believe in you) and 1/3 amount of cream. Add second layer of sponge and remaining cream on the top. Take into the fridge until set, best overnight.
Dissolve 2 teaspoons gelatine in 30 ml cold water and set aside until soak. Dissolve again, but not bring to the boil. Add 2-3 tablespoons remaining puree into the gelatine and stir to combine. Next gradually pour gelatine into the puree whisking constantly. Pour jelly on the top of the cake and take again into the fridge until set. 
When cake is done, remove from the fridge and form. trim the edges and the cut into 8 equal pieces.
Decorate with sweet cherries, blackberries and shreddes coconut.
Enjoy!





inspiracja: klik klik