sobota, 24 sierpnia 2013

Idealny deser dla fanów zapiekanych owoców

Cobbler ze śliwkami i jagodami goji



Jedyne, co mogę powiedzieć w kwestii tego deseru- niebo. Owszem wszelkiego typu zapiekane owoce są bardzo pyszne i każda forma podania ich jest fascynująca i ma coś w sobie. Ale ten deser bije na głowę pozostałe, przynajmniej dla mnie.Nie dość, że wygląda nienagannie to smakuje nieziemsko. Jest tak pyszny, że jedząc go myślałam o tym czy nie zrobić drugiej porcji. Pewnie nie dałabym jej rady, ale zawsze można zostawić na później, choć zimny pewnie nie smakowałby już tak wspaniale.
Aromatyczne śliwki, chrupiący, ciemny wierzch i ten sos śliwkowy wytworzony w trakcie pieczenia. Jedyne, co mogłam powiedzieć, próbując go pierwszy raz było "o kurczę..."; D.
Wierzch nie jest zbyt słodki, ale jeśli użyjecie dojrzałych śliwek, ich słodycz i cukier trzcinowy w nadzieniu spokojnie wystarczy.
Jest to przepis "na naczynka". Jeśli chcemy obdarować 4 gości tym przepisem i mamy 4 naczynka do zapiekania, wszystko robimy po prostu razy 4: ) Nie mniej na pewno pojawi się na blogu przepis na cobbler< pewnie już z nową recepturą: )> w większym naczyniu. I coś czuję, że sama zjem większość tego większego naczynia, bo to jest chyba mój ulubiony deser w postaci zapiekanych owoców " z czymś" na wierzchu: )
Zróbcie go, bo naprawdę warto: )

ps. Muszę wspomnieć o dzisiejszym talerzu na zdjęciach. Jest wyjątkowy. Dostałam go w prezencie od mojego kuzyna, który kolekcjonuje talerze i antyki. Byłam niezwykle szczęśliwa, kiedy mi go podarował. Teraz kilka słów na temat tego niezwykłego talerza, pozwolę sobie zacytować właściciela: )
"Talerz, dawna patera na ciasto, część całego ogromnego serwisu porcelanowego. Pochodzi z manufaktury Carla Tielscha z Wałbrzycha. To porcelana niemiecka, a dokładnie typowo śląska, ręcznie robiona i wypalana w specjalnym piecu. Dosyć gruba i masywna. Dokładne lata produkcji to 1870- 1900- świadczy o tym podszkliwny, wybijany, kobaltowy orzeł z berłem i inicjały C.T"
I tak właśnie stałam się posiadaczką skrawka historii...: )

Cobbler ze śliwkami i jagodami goji
1 porcja lub 2 mniejsze< dla mnie zdecydowanie 1 porcja: D>, naczynko o wymiarach: średnica na górze 15 cm, na dole: 12 cm, wysokość 4 cm

składniki:

- 100 g mąki pełnoziarnistej
- 50 g zimnego masła
- 1 łyżka miodu
- 40 ml mleka
- 1/4 łyżeczki cynamonu
- 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli

- ok 4 śliwki
- 2 łyżeczki cukru trzcinowego
- 10 g suszonych jagód goji

Mąkę wsypać do miski razem z cynamonem, proszkiem do pieczenia i dodać pokrojone w kostkę masło. Rękami rozcierać masło, tak, żeby powstały bardzo drobne okruszki. Następnie wlać mleko i miód i wszystko ze sobą połączyć do konsystencji, bardzo gęstego, klejącego cię ciasta.
Piekarnik nagrzać do 180 stopni<termoobieg>.
Śliwki przepołowić na pół i wyciągnąć pestki. Do żaroodpornego naczynia włożyć rozcięciem do góry, posypać cukrem i jagodami goji.
Na śliwki nałożyć ciasto. Ja zrobiłam to wykrawaczką do ziemniaczków. W ten sposób powstały małe kulki z ciasta< przed każdym nałożeniem ciasta do wykrawaczki, zamaczałam ją w ciepłej wodzie, tak, żeby ciasto łatwo się od niej odklejało>.
Cobbler włożyć do nagrzanego piekarnika i zapiekać ok 35 minut. Podawać ciepłe.
Smacznego!





















piątek, 23 sierpnia 2013

Debiut książki kucharskiej z zapiekanką w tle.

Zapiekanka z kaszy jaglanej i cukinii



Dostaliśmy w tym roku dużo cukinii od znajomych. I to nie takich średniej wielkości, tylko ogromnych, dużo ważących przyjemnie zielonych wyrośniętych cukinii. Jak już wspomniałam wcześniej u mnie w rodzinie nie za bardzo lubi się cukinię<oprócz mnie, ja bardzo przepadam za nią: )>, więc tak naprawdę cała odpowiedzialność zrobienia z nimi "czegoś", żeby się nie zepsuły spadła na mnie; D
Jako, że próbuję przekonywać mamę do cukinii, bardzo stanowczo powiedziałam, że nie tylko ja ją będę jeść, o nie...; D. Mama, jak mama machnęła ręką i stwierdziła, że będzie próbować wszystkiego, ale jeśli nie będzie jej smakować, szczerze mi to wyzna; D Inny członek mojej rodziny jest typowym męskim mięsożercą, więc jego przekonywać nawet nie mam siły: )
No i, co zrobić z tą cukinią, pomyślałam. Długo jednak nie musiałam się zastanawiać, bo od razu wpadł mi w oko przepis z książki "Lato w kuchni pięciu przemian". Swoją drogą po przeczytaniu i zapoznaniu się z całą tą ideą kuchenną, doszłam do wniosku, że musi to być niezwykle ciekawe kuchenne doświadczenie. Sama książka zawiera w sobie dużo pysznych i prostych przepisów i na pewno każdy znajdzie coś dla siebie: ) Kto wie, może kiedyś spróbuję przez dłuższy okres czasu żywić się tak, jak kuchnia pięciu przemian mawia?: )
Na razie, wypróbowuję przepisy. I tak na pierwszy ogień poszła ta zapiekanka. Połączenie kaszy jaglanej i cukinii daje temu daniu niezwykłą lekkość i puszystość, a wierzch stanowi miły kontrast dla kremowego dołu. Mnie takie połączenie zachwyciło: ) Po upieczeniu środek zapiekanki nadal jest kremowy, ale zwarty, boki natomiast są bardziej chrupkie, co stanowi bardzo przyjemną odmianę.

Zapiekanka z kaszy jaglanej i cukinii
4 porcje, naczynie o średnicy 22 cm< wewnątrz> i wysokości 7 cm

składniki:
- 1 szklanka kaszy jaglanej
- 2 szklanki wrzątku
- 1 łyżeczka masła
- 1/2 łyżeczki soli

- 2 jajka
- 2 łyżeczki miodu
- 1 łyżka miękkiego masła
- 1/4 łyżeczki mielonego imbiru
- 500 g cukinii
- 2 łyżki śmietany 12 %
- garść suszonej żurawiny, orzechów włoskich<już obranych> i pestek z dyni< były też wędzone śliwki, ale ja ich nie lubię, więc pominęłam>

Kaszę wsypać do wrzątku, dodać sól i masło. Gotować do momentu wchłonięcia całej wody przez kaszę.
Cukinię zetrzeć na tarce o grubych oczkach i odcisnąć z niej nadmiar wody.
Nagrzać piekarnik do 180 stopni <termoobieg>
Białka oddzielić od żółtek. Z białek ubić sztywną pianę. Do białek dodać kaszę jaglaną, masło, miód, imbir i sól, wszystko wymieszać. Następnie dodać cukinię i śmietanę, ponownie wszystko wymieszać. Autora książki piszę o zmiksowaniu wszystkiego na pulchną masę, ja jednak tego nie zrobiłam. Wolałam ziarnistą konsystencję zapiekanki.
Do żaroodpornego naczynia wlać masę. Z wierzchu obsypać żurawiną, pestkami z dyni i orzechami.
Wstawić do nagrzanego piekarnika i zapiekać 60 minut, aż wierzch będzie rumiany, a zapiekanka będzie miała zwartą konsystencję.
Smacznego!











czwartek, 22 sierpnia 2013

Czerwone mirabelki w słoiku.

Dżem z czerwonych mirabelek



Tak, jestem w tym roku pochłonięta robieniem przetworów. Ale jak sobie pomyślę, że w zimę, będę miała kawałek lata, chociażby na chlebie, uśmiecham się sama do siebie. Poza tym robienie przetworów ma w sobie jakąś magię, niewątpliwie zostałam nią zauroczona: )
Tym razem dżem z czerwonych mirabelek.
Miałam iść do ogrodu poczytać. Poza książką i kocem, przyniosłam z powrotem worek mirabelek, takich akurat na dżem, mięciutkich i bardzo dojrzałych. Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie nazbierać; )
Swoją drogą, myślałam, że drylowanie wiśni czy czereśni sprawia trudność. Nieee, wydrylowanie mirabelek, to dopiero zajęcie! Pomimo tego, że moje owoce były naprawdę dojrzałe, nieźle się namęczyłam zanim wyciągnęłam z nich pestkę: ) Starałam się, żeby nie wyciągnąć razem z nią za dużo miąższu, więc sprawa była podwójnie trudna. Ale udało się i w rezultacie wyszło nawet satysfakcjonująco. Dużo pestek, mało miąższu: )
Dżem jest kwaskowaty, ale właśnie na tym mi zależało. Owoce, pomimo swojej słodyczy, mają kwaskowatą skórkę, która właśnie nadała dżemowi taki smak. Mnie osobiście to w ogóle nie przeszkadza i dżem, jak dla mnie jest idealny, ale dla mojej mamy, co było sprawą oczywistą, jest za kwaśny: ) Radzę więc po prostu próbować dżemu w trakcie smażenia i, jeśli zajdzie taka potrzeba po prostu go dosłodzić.

Dżem z czerwonym mirabelek
ok. 4 słoiczków

składniki:
- 1.5 kg dojrzałych czerwonych mirabelek
- 400- 500 g cukru <ja dałam 450>
- sok z połowy cytryny< można pominąć, ale polecam>

Mirabelki umyć i wydrylować.
Wydrylowane owoce przesypać do dużego garnka z grubym dnem i zasypać cukrem, dodać sok z cytryny i postawić na ogień. 
Smażyć na wolnym ogniu ok 1.5 godziny, aż dżem stanie się gęsty, mieszać, co jakiś czas. Aby sprawdzić, czy dżem jest gotowy, wystarczy położyć odrobinę dżemu na talerzyk< który uprzednio był pół godziny w zamrażarce>, jeśli na dżemie chwilę później zrobi się delikatna skórka, jest gotowy.
Do wyparzonych i suchych słoików nałożyć gorący dżem i mocno zakręcić suchą zakrętką i pasteryzować ok 15- 20 minut od zagotowania wody.
Więcej na temat pasteryzacji i przygotowania słoików znajdziesz tutaj.
Smacznego!











Przedstawiam Wam mojego ulubionego kota sąsiadów. Pomimo mojego uczulenia, nie jestem w stanie oprzeć się, żeby nie wziąć go na kolana, chyba wiecie dlaczego...: )










Zapasy na zimę - I edycja 2013

środa, 21 sierpnia 2013

Arbuz na ciepło?

Płatki ryżowe z dżemem ananasowym i arbuzem



Arbuz w lato jest u mnie w domu prawie codziennie. Cała moja rodzina go po prostu uwielbia. A kiedy mama przynosi go do domu, nim zdążę pomyśleć o sorbecie arbuzowym, arbuza już nie ma...: ) Ja też bardzo lubię, ale chyba nie tak, jak moi domownicy: )
W końcu udało mi się przemycić 2 kawałki na następny dzień, żeby móc zjeść go na śniadanie, co ważne na ciepło.... I mówiąc szczerze ciepły arbuz jest bardzo dobry! Jeszcze bardziej rozpływa się w ustach.
W tym śniadaniu z wierzchu arbuz jest ciepły a wewnątrz nadal zimny, daje to bardzo fajne odczucia smakowe: )
No i mój dżem. Nie ma go jeszcze na blogu, bo całkowicie o nim zapomniałam, tak, głupio się przyznać, ale zapomniałam o własnym przepisie! Postaram się jednak szybko nadrobić: ) Ten dżem wpisuje się tu idealnie, ze względu na swoją kwaskowatość. Ze słodkim arbuzem i delikatnymi płatkami ryżowymi tworzą kompozycje bardzo udaną w smaku.
Poza tym arbuz jest niezwykle wdzięcznym i fotogenicznym owocem...: )

Jutro powracam do nieśniadaniowych przepisów, będzie dżem, jak najbardziej sezonowy: ) <ten ananasowy wrzucę przy najbliższej okazji: )>

Płatki ryżowe z dżemem ananasowym i arbuzem
1 porcja

składniki:
-50 g płatków ryżowych błyskawicznych
- 250 ml mleka
- 1- 2 łyżeczki syropu klonowego
- 2 trójkątne plasterki arbuza
- kilka łyżek dżemu ananasowego

Mleko wlać do rondelka z grubym dnem i zagotować. Do gotującego się mleka wsypać płatki ryżowe, zamieszać, dodać syrop klonowy i gotować ok 3 minut, aż płatki zmiękną, a cała masa będzie miała kremową konsystencję.
W czasie gotowania płatków arbuza pokroić w kostkę.
Do pucharka nałożyć trochę płatków, następnie dżem ananasowy i pokrojonego arbuza, zostawiając parę kostek na wierzch.  Wszystko przykryć pozostałą ilością płatków, ozdobić łyżką dżemu i pozostałym arbuzem.
Smacznego!







Wegetariańskie Śniadania

wtorek, 20 sierpnia 2013

Śniadanie z malinami, bagietką i czarną kawą

Grillowana bagietka z malinami, twarogiem, miętą i sosem balsamicznym



Oto przykład kanapki, która nudną absolutnie nie jest. Co prawda jedzenie pieczywa na słodko nie jest niczym nowym, ale mnie kojarzy się bardziej z dżemem czy nutellą. Tutaj zamiast owoców zamkniętych w słoikach mamy te prawdziwe, świeże, które w roli "dżemu" sprawują się idealnie. 
Ogólnie rzecz biorąc przygotowanie tej bagietki nie jest niczym trudnym, natomiast smak i wygląd to już co innego. Delikatna, lekka i orzeźwiająca. A sos balsamiczny? Nadaje jej niewątpliwie charakteru, który mnie osobiście bardzo zasmakował. Jego gorycz świetnie łączy się ze słodkimi malinami i puszystym twarogiem.
Całość jest... jest po prostu pyszna: )

Na ogół nie piję czarnej kawy. Ale nie było w domu mleka, co zdarza się niezwykle rzadko. Wypiłam bez mleka. Myślałam, że będzie okropnie. Było przyjemnie: )

Grillowana bagietka z malinami, twarogiem, miętą i sosem balsamicznym
1 bagietka

składniki:
- 1 ciemna bagietka
- 100 g twarogu półtłustego
- garść malin
- garść listków mięty
- 1 łyżeczka octu balsamicznego
- 2- 3 łyżeczki miodu< w zależności czy chcecie więcej czy mniej goryczy: )>

Ocet wymieszać z miodem, odstawić. Ja użyłam bardzo płynnego miodu akacjowego, więc mój sos nie był gęsty, z miodem o gęstszej konsystencji otrzymacie bardziej lepki i zwarty sos.
Rozgrzać patelnię grillową.
Bagietkę przekroić na pół, ale nie do końca, żeby dwie połówki nadal były ze sobą połączone.
Na patelnię położyć bagietkę stroną rozciętą do dołu, przygnieść czymś cięższym< ja użyłam deski do krojenia>. Grillować do momentu zarumienienia się powierzchni< ja trochę za długo grillowałam; D>.
Na ciepłą bagietę nałożyć twaróg, dodać maliny i miętę. Całość polać sosem balsamicznym.
Podawać na ciepło.
Smacznego!














Wegetariańskie Śniadania

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Miętowo na patelni.

Miętowe serniczki z patelni



Już od dawna miałam ochotę na te serniczki. Jedyną wadą blogów śniadaniowych jest fakt, że codziennie przeglądam za dużo wspaniałych przepisów na śniadania i w rezultacie nigdy nie wiem, na co mam się zdecydować. Tak, blogi śniadaniowe inspirują i to jak!
W końcu i na serniczki przyszedł czas w mojej kuchni. Jestem niekwestionowaną fanką mięty, więc postanowiłam, że moje będą właśnie miętowe. Dodałam zarówno suszoną, jak i świeżą miętę, żeby podbić smak. Jeśli ktoś ma aromat miętowy, też można byłoby dodać odrobinę: )
Serniczki w smaku są orzeźwiająco miętowe, a cukier waniliowy i ekstrakt nadają im przyjemnej waniliowej słodyczy.

Dzisiaj krótko. Za dużo było mojej paplaniny ostatnio: )

Miętowe serniczki z patelni
5 grubych serniczków

składniki

- 250 g twarogu półtłustego
- 1 łyżka cukru waniliowego
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
- 4 łyżki mąki pszennej
- 1 jajko
- 2 łyżeczki suszonej mięty
- garść listków mięty
- oliwa z oliwek do smażenia

- dżem z dzikiej róży i cukier puder do podania

Twaróg zmiażdżyć praską do ziemniaków <np. taką>, tak, żeby jego konsystencja była mało grudkowata.
Listki mięty posiekać niezbyt drobno.
Do twarogu dodać wszystkie pozostałe składniki i bardzo dokładnie wymieszać.
Patelnie rozgrzać z minimalną ilością oliwy. Z masy wyrobić rękami kształty przypominające kotleciki, układać na patelni i smażyć z obu stron do zarumienienia się.
Ja swoje serniczki podałam z dżemem z dzikiej róży.
Smacznego!









Wegetariańskie Śniadania