piątek, 4 marca 2016

Blender przewodowy Kitchen Aid- czy warto?

Blender przewodowy Kitchen Aid


Ostatnimi czasy przybył mi w kuchni nowy pomocnik- blender ręczny przewodowy Kitchen Aid. Długo zbierałam się do jego kupna, zawsze coś zatrzymywało mnie przed naciśnięciem ikonki "kup" i właściwie po dobrym roku zastanawiania się, czy warto w końcu podjęłam decyzję o jego zakupnie. Blenderów w mojej kuchni było mnóstwo- dosłownie całe stado. Wszystkie, bez wyjątku zostały przeze mnie wykończone i w rezultacie trafiły do kosza. Każdy jeden nie radził sobie z rzeczami, których od nich wymagałam i być może wymagam za dużo, ale tak już mam- mój blender ma być niezniszczalny, a przynajmniej powinien na taki pretendować. Największym problemem było mielenie orzechów i nasion. Ile ja się namęczyłam, żeby cokolwiek przerobić na masło czy pastę. Z sezamem był największy problem, z orzechami jako tako sobie radziły, ale sezam był nie do przejścia. Oczywiście najlepiej przygotowywać masło w malakserze- ma większą moc i robi to znacznie szybciej, jednak jeszcze nie doczekałam się go w kuchni, więc musiałam radzić sobie w inny sposób. Najdłużej przeżył ze mną blender z firmy Optimum, jednak i on doczekał się rychłego końca. Najbardziej rozczarowana byłam blenderem z Phillips. Myślałam, że to niezła firma, ale bledner spalił się, kiedy...ubijałam trochę śmietany do lodów. Nie chciałam brudzić miksera, a jeżeli mam w zestawie rózgę do ubijania to powinno znaczyć, że radzi sobie również z tym. Niestety poległ. Przewinęło się jeszcze parę, bardzo tanich blenderów, od których nie wymagałam zbyt wiele ze względu na ich jakość, ale o dziwo te najtańsze spisywały się o wiele lepiej.
W końcu po paru naprawdę nieudanych próbach kupna dobrego blendera( plusem tych zakupów jest fakt, że mam teraz dużo dzbanków, w których mogę blendować:P) postanowiłam zainwestować w blender z KA. Oczywiście nie obyło się bez przeczytania chyba wszystkich komentarzy w internecie i obejrzenia wszelkich filmów pokazujących jego pracę. Kitchen Aid ma również w swoim asortymencie bezprzewodowy blender ręczny z serii Artisan, jednak stwierdziłam, że nie jest mi to tak niezbędne do życia, żeby nie mieć kabla. Oczywiście jest to bardzo wygodne, ale pomyślałam sobie, że kiedyś ten akumulator musi się skończyć i trzeba będzie kupić nowy, a prąd będę mieć raczej cały czas. Poza tym cena blendera bezprzewodowego była o 500 zł wyższa a miał identyczne parametry i akcesoria- to przeważyło szalę.
W autoryzowanym sklepie Kitchen Aid w Polsce zamówiłam blender i cierpliwie czekałam na swoje nowe cudo. Byłam bardzo mile zaskoczona, ponieważ blender przyjechał do mnie dzień po zamówieniu, więc przesyłka okazała się być ekspresowa. Poza tym, jeśli zamówicie towar przed 16:00 Wasza przesyłka będzie darmowa.
Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało bardzo profesjonalnie i solidnie, jednak nie chciałam mówić nic więcej, żeby się nie rozczarować. W końcu testowanie jest najlepszym wyznacznikiem jakości sprzętu. No to do dzieła:)

1. Opakowanie


Muszę przyznać, że schowanie wszystkich końcówek i blendera w jednej walizce jest naprawdę świetnym rozwiązaniem. Walizka mieści się w szafce, a my nie martwimy się o to, że coś zgubimy albo będziemy długo szukać jakieś końcówki- wszystko jest w jednym miejscu. Za to blender ma u mnie wielki plus.

2. Korpus i kabel


Sam korpus jest dosyć ciężki i wykonany z metalu. Włącznik oraz miejsce, w którym trzyma się blender są zrobione z sylikonu, więc blender nie ślizga się w rękach. To, co mnie najbardziej ucieszyło to właśnie metalowy korpus. Większość blenderów jest zrobionych z plastiku, co zmniejsza ich jakość i obniża wartość estetyczną. Silnik posiada 5 prędkości, co pozwala na szeroki wachlarz pracy, zmienia się je w prosty sposób, przekręcając po prostu pokrętło u góry. Ponadto działa dosyć cicho i jest przyjemny dla ucha. Przy kablu umocowana jest specjalna zawieszka wykonana z sylikonu, aby łatwo zwinąć kabel- jest to naprawdę cudowne rozwiązanie, ponieważ kabel nie wędruje tam, gdzie nie powinien. Małym nieudogodnieniem jest fakt, że podczas pracy należy cały czas trzymać guzik włączenia, kiedy rozluźnimy uścisk blender automatycznie się wyłącza.
Silnik według instrukcji obsługi posiada system zabezpieczający przed przegrzaniem, mianowicie podczas pracy, kiedy temperatura niepokojąco wzrośnie blender wyłącza się samoczynnie, dając znać, że musi odpocząć. Nie wiem, jak to działa w praktyce, ponieważ jeszcze nigdy mi się to nie zdarzyło.




3. Ramiona


W zestawie otrzymujemy dwie długości ramion wykonanych ze stali nierdzewnej (20 i 33 cm). Ja najczęściej korzystam z tego krótszego ramienia, jednak dłuższe ramie zdecydowanie sprawdzi się, kiedy do zblednowania mamy naprawdę dużo produktu lub, kiedy garnek, w którym gotujemy na przykład zupę jest dosyć głęboki.
To, co bardzo mi się podoba to system "twist and lock", umożliwia to łatwe i szybkie zmienianie końcówek i ramion bez obawy, że podczas pracy odłączą się od siebie.



4. Końcówki


W zestawie mamy do dyspozycji trzy końcówki, ostrza w kształcie litery "S" i gwiazdki oraz końcówkę do ubijania mleka. Wszystkie wykonane są ze stali nierdzewnej.

Ostrze w kształcie gwiazdki


Według producenta najlepszy jest do rozdrabiniania ugotowanego mięsa oraz robienia puree z owoców. O ile nie wiem, jak radzi sobie z mięsem, bo nigdy nie miałam potrzebny rozdrobnienia ugotowanego mięsa, tak muszę przyznać, że z owocami radzi sobie błyskawicznie. Używam go również czasem do blendowania ugotowanych warzyw oraz zupy na ich bazie.

Ostrze w kształcie litery "S"


Ta końcówka ma za zadanie kruszenie lodu, blendowanie zup, kremów, sosów, robienie koktajli i jedzenia dla dzieci. Dla mnie to must have, jeśli chodzi o ten blender. To ostrze jest niesamowite. Z żadnym innym blenderem nie uzyskałam w tak szybkim czasie puree z ziemniaków, zupy kremu czy koktajlu. Świetnie radzi sobie również z koktajlami na bazie szpinaku, jarmużu czy sałaty. Wszystko jest dobrze zblendowane i nie ma żadnych grudek. Używam tego ostrza na okrągło i jeszcze nigdy nie nie zawiódł. Nie mogę nie wspomnieć o tym, że razem z rozdrabniaczem poradził sobie również z zblendowaniem sezamu na tahini:)

Końcówka do ubijania mleka


To pierwsza końcówka, której wypróbowałam. Na początku byłam do niej sceptycznie nastawiona, bo stwierdziłam, że nic nie zastąpi spieniacza. I owszem spieniacz radzi sobie najlepiej z mlekiem, jednak tą końcówką jestem w stanie ładnie spienić mleko, nawet to o mniejszej zawartości tłuszczu (1.5%). Wystarczy jedynie, żeby podgrzać mleko z odrobiną cukru, przelać do dzbanka i uruchomić blender, reszta idzie szybko.

5. Akcesoria do końcówek

Osłona chroniąca ostrza podczas przechowywania


Każda końcówka posiada swoją osłonę. Muszę przyznać, że to dobre rozwiązanie, ponieważ macie pewność, że Wasza końcówka nie zniszczy się podczas przechowywania i w trakcie wyciągania jej z walizki nie ma możliwości pocięcia swoich palców.

Osłona chroniąca naczynia podczas blendowania


Bardzo podoba mi się zastosowanie tej osłony, ponieważ nie musicie martwić się o Wasze garnki, podczas pracy blendera jego metalowe końcówki ich nie uszkodzą. Ja jednak... rzadko z tego korzystam, bo po prostu o tym zapominam i, kiedy przypomni mi się, żeby nałożyć to na końcówkę już dawno wszystko jest zblendowane.

6. Rózga do ubijania


Kiedy użyłam jej po raz pierwszy w celu ubicia piany z białek, byłam pełna obaw, ponieważ już raz spaliłam blender na ubijaniu. Tym razem, gdyby tak się stało, nie wybaczyłabym sobie tego:)
Moje zmartwienia były niepotrzebne, ponieważ rózga fantastycznie radzi sobie i z białkami i śmietaną, ubijając produkty na bardzo sztywno. Robi to w naprawdę ekspresowym tempie, ubitą pianę z białek uzyskałam po kilkudziesięciu sekundach.

7. Dzbanek


Dzbanek wykonany jest z plastiku z sylikonową pokrywką, w której umieszczony jest otwór razem z małą miarką do odmierzania 30 i 60 ml płynu. Na dnie posiada sylikonową otoczkę, która zapobiega przesuwaniu się podczas blendowania. Pojemność dzbanka to 1 litr. Blender posiada dwie miarki- mililitrową i "kubkową", co bardzo ułatwia odmierzanie składników. Po zdjęciu miarki z pokrywki blender mieści się w jej otworze i można blendować płynne składniki bez obawy rozpryskania ich po całej kuchni. Dzbanek jest solidnie wykonany i mam wrażenie, że producent pomyślał o wszystkim- od dołączenia malutkiej miarki, wykorzystując maksymalnie możliwości dzbanka po naprawdę dobry system antypoślizgowy, który nie ma prawa się popsuć, na przykład wypadając czy odklejając się, co zdarzało mi się notorycznie przy innym tego rodzaju sprzęcie.
ps. Próbowałam ściągnąć ten kurz, ale wybaczcie, nie dało się...; D



8. Rozdrabniacz


Do zestawu dołączony jest również rozdrabniacz, który świetnie radzi sobie z rozdrabnianiem mniejszej ilości produktów, na przykład czekolady, ziół czy herbatników. Ja namiętnie używam go do robienia past, sosów, sals i rozdrabniania orzechów na masło orzechowe. Z tą ostatnią czynnością jednak uważam, ponieważ nie chcę zepsuć niczego i robię do powoli, tak aby blender nie musiał sam odpoczywać. Po bardzo dobrym rozdrobnieniu najczęściej dokańczam blendowanie ostrzem w kształcie litery "S", aby uzyskać gładką strukturę masła orzechowego. Pod spodem znajduje się taki sam system antypoślizgowy, co zastosowany w dzbanku. Rzeczą, która mi się nie podoba jest samo złożenie rozdrabniacza, ponieważ dołącza się do niego korpus na zasadzie wsadzenia go w odpowiednie miejsce. Tu nie działa już system "twist and lock", co jest trochę irytujące, bo rozdrabniacz nie jest przez to tak stabilny, jak powinien.




Ostateczna ocena:
Uważam, że to produkt bardzo dobrej jakości, który posłuży mi na lata. Ma bardzo funkcjonalną walizkę, która mieści się do większości szafek i nie zajmuje dużo miejsca. Sam blender wygląda bardzo elegancko i wykonany jest większości z metalu i stali nierdzewnej, co zwiększa jego jakość. Do zestawu dołączonych jest naprawdę dużo akcesoriów, które zaprojektowane są z należytą starannością, aby spełniać swoje funkcje, jak najlepiej, a przy tym wyglądać estetycznie. Jestem zadowolona z tego zakupu i, jak dotąd nie sprawił mi żadnego zawodu. Jest to zdecydowanie najlepszy blender, jakiego kiedykolwiek używałam, a przewinęło się ich przez moją kuchnię przynajmniej pięć czy sześć rodzajów- tyle pamiętam;) Jest parę małych minusów, ale przy tak wielkich plusach odchodzą na dalszy plan. Jeśli, tak jak ja nadal zastanawiacie się nad ich kupnem- ja go polecam, dla mnie to bardzo użyteczny sprzęt, z którego korzystam niemal codziennie.

12 komentarzy:

  1. bardzo przydatny wpis, choć nie wiem, czy też mnie stać na taki sprzęt ;) wiadomo, zawsze warto zainwestować na lata, więc porządnie się zastanowię :)
    mój blender niestety padł, był drogi i całkiem porządny, 750W… niestety, jakiś trafem przestał sobie działać, a teraz się męczę, bo nie mam jak miksować, co dla mnie jest męką! bez blendera jak bez ręki :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest piękny i mam nadzieję, że będzie działał jak najdłużej. Ja swoim już nie mielę orzechów, boję się, ponieważ jeden blender spaliłam właśnie na orzechach :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna recenzja :) Zastanawiam się nad tym blenderem, od kiedy pojawił się na polskim rynku. Mam już w swojej kolekcji mikser KA, malakser KA i blender kielichowy KA, ale kiedy zaopatrywałam się w te sprzęty na przestrzeni lat (a służą mi wszystkie niezawodnie już od ponad 5!), ręcznego blendera jeszcze nie było. Wtedy też zmuszona byłam kupić jakiś porządny "ręczniak" innej firmy (też miałam przeboje z niskobudżetowym badziewiem, co się rozsypywało po paru miesiącach, max roku i nie radziło sobie z podstawowymi, choć nieco wymagającymi, zadaniami). Wtedy padło na Kenwooda (już nawet nie pamiętam, jaki to model), który też miał te wszystkie bajery, które opisywany KA, a dodatkowo moją ukochaną końcówkę do zup (baaardzo szeroką), która uniemożliwia rozchlapywanie :) I ten cholernik do chwili obecnej po prostu NIE CHCE się zepsuć :D Dlatego na razie na Kiciusia patrzę tylko tęsknym wzrokiem, bo mimo że nie bardzo oszczędna ze mnie osoba, to kupowanie nowego sprzętu, choćby i ukochanej marki, kiedy dotychczasowy służy mi świetnie, po prostu mnie blokuje :) A dodam, że paskudnik kosztował 300 zł, więc w sumie wcale nie tak dużo (tym bardziej, że służy mi niemal codziennie od 4 lat).

    No cóż, na razie popatrzę sobie tylko na Twoje piękne zdjęcia i powzdycham dalej, czekając na "śmierć" K ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest piękny i ma masę akcesoriów, a umieszczenie ich wszystkich w jednej walizeczce jest świetnym rozwiązaniem :) Zastanawiałam się niedawno nad blenderem, ale uznałam, że póki co nie jest mi aż tak potrzebny, masło orzechowe robię w takim kielichowym, a końcówkę mam też przy starym mikserze. Ale pewnie jeśli kiedyś znowu będę się zastanawiać to KA wezmę pod uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Blender wygląda bardzo porządnie, fajna jest ta walizeczka. Mój blender trzymam w kartonowym pudełku i nie jest to zbyt wygodne. Zaskoczyła mnie tak duża ilość końcówek i akcesoriów. Widać, że to dobrze to przemyśleli. Bardzo często używam tego typu blendera, obecnie używam już 3, bo psuje mi się średnio co 2 lata. A ile kosztuje ten KA, jakoś nie wyłapałam ceny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupowałam blender za 799zł, ale widzę, że teraz zwiększyli cenę do 829zł;)

      Usuń
  6. Może kiedyś, jak już mnie będzie stać ;) Na razie mam blender firmy nieznanej, i póki co daje radę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam stacjonarnego i wiem że nie oddałabym go za nic w świecie, uwielbiam na nim pracować. Także się wcale nie dziwię że jesteś zadowolona :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniała maszyna ja mam mikser ręczny tej firmy, i nie oddam nikomu tego cuda :D

    OdpowiedzUsuń
  9. też bym chciała wywalić to co mam (bo i tak już ledwo dyszy) i zastąpić elegancką walizeczką. przekonałaś mnie, żebym zacząć się nad tym zastanawiać na poważnie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Może kiedyś... Na razie starcz mi mój blenderek ^^

    OdpowiedzUsuń

Jest mi bardzo miło za każdym razem, kiedy wyrazisz swoją opinię: )

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...