wtorek, 10 września 2013

Urodzinowo z malinami, kokosem i wanilią

Tort waniliowo- kokosowy z malinami




To mój urodzinowy prezent dla Was: )
Dzisiaj staję się starsza o rok: )

Tort waniliowo- kokosowy z malinami
tortownica o średnicy 16 cm

składniki na biszkopt:
- 4 jajka
- 100 g mąki pszennej tortowej
- 25 g mąki ziemniaczanej
- 130 g cukru
- 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia*
- szczypta soli

Piekarnik nagrzać do 180 stopni< termoobieg>
Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia, boki wysmarować masłem
Białka oddzielić od żółtek. W misce ubić białka ze szczyptą soli na sztywną pianę. Następnie dodawać cukier partiami, ciągle miksując. Kiedy Masa będzie błyszcząca i bardzo gęsta dodawać po jednym żółtku, dobrze miksując po dodaniu każdego.
Mąki przesiać razem z proszkiem do pieczenia, dobrze wymieszać ze sobą i partiami dodawać do ciasta, delikatnie wszystko mieszając drewnianą łyżką lub sylikonową szpatułką.
Masę przelać do tortownicy, wyrównać i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec 35- 40 minut do suchego patyczka. 
Po upieczeniu, wyjąć ciasto z piekarnika, chwilę poczekać. Następnie położyć biszkopt do góry nogami i zdjąć obręcz oraz dno z papierem do pieczenia. Zostawić do wystudzenia.
Kiedy biszkopt się wystudzi< może być nadal letni> przekroić go na 3 części i ponownie pozostawić do całkowitego ostudzenia.

*biszkopt wyjdzie bez proszku do pieczenia, jednak białka muszą być bardzo dobrze ubite z cukrem i zółtkami

składniki na środek:
- 350 ml śmietanki 36%
- 60 g wiórków kokosowych
- 1.5 łyżeczki żelatyny
- odrobina wrzątku- ok 30 ml
- 250 g malin
- 1 łyżka cukru pudru

Żelatynę zalać gorącą wodą, dobrze wymieszać i zostawić do przestygnięcia. Śmietankę ubić na sztywno. W połowie ubijania dodać cukier puder oraz bardzo powoli przestudzoną żelatynę. Nadal ubijać do uzyskania sztywnej bitej śmietany. Następnie dodać wiórki kokosowe, delikatnie wymieszać i włożyć do lodówki na czas przygotowywania wierzchu.

składniki na wierzchni krem:
- 200 ml śmietanki 36%
- 250 g mascarpone
- 1 łyżka cukru pudru
- 30- 40 ml syropu waniliowego* <według uznania>

Śmietankę ubić na sztywno, w połowie ubijania dodając cukier puder. Do sztywnej piany dodać mascarpone i nadal ubijać do połączenia się składników i zgęstnienia masy. Następnie powoli wlewać syrop i miksować jeszcze przez chwilę. Odstawić do lodówki

Nasączenie:
- 25 ml wódki wiśniowej
- 30 ml wody

Wodę i wódkę połączyć ze sobą.

Złożenie tortu:
Na paterę położyć pierwszy blat tortu, nasączyć go wódką. 
Do rękawa cukierniczego z grubą końcówką włożyć kokosową bitą śmietanę. Rozprowadzić masę, najpierw na samym krańcu krążka, następnie zostawić 1.5 cm wolnego miejsca i wycisnąć mniejsze kółko. Na samym końcu rozprowadzić masę na samym środku. Jeśli warstwa kremu jest za mała można powtórzyć tą czynność dokładnie nad pierwszą warstwą kremu. W wolne miejsca powsadzać maliny< patrz zdjęcie>. Przykryć drugim blatem i postąpić z nim tak samo, jak z pierwszym. Przykryć 3 krążkiem i nasączyć go. 
Z lodówki wyjąć krem z mascarpone i dokładnie wysmarować nim wierzch i boki tortu, wyrównać- ja pomogłam sobie podłużną drewnianą szpatułką do naleśników.
Na wierzch położyć pozostałe maliny. Ja nadziałam je pozostałą kokosową bitą śmietaną.
Tort włożyć do lodówki na minimum 2 godziny.
Smacznego!



*Do przepisu na krem z mascarpone użyłam tego syropu waniliowego. Kiedyś już o nim wspominałam, a właściwie o jego zapachu- ostry na początku, później słodki i waniliowy.
Syrop świetnie nadał się na zaromatyzowanie i lekkie zabarwienie masy na waniliowo, nie rozrzedził kremu i nadał mu przyjemny, waniliowy smak. Sam w sobie ma dosyć ostry smak, więc pić go z butelki raczej nie polecam; D Jednak w takim kremie sprawuje się naprawdę dobrze. Najbardziej obawiałam się tego, że masa może się rozrzedzić. Nic takiego się nie stało;)










                             















niedziela, 8 września 2013

Na kawę nigdy nie jest za późno

Kakaowa kawa z mrożonym mlekiem, szczyptą cynamonu, bitą śmietaną i jagodami Goji



Jako fanka kawy nigdy nie odmówię żadnego rodzaju tego magicznego płynu. Będę piła kawę mrożoną nawet, kiedy będzie -15. Warunek- w pomieszczeniu musi być ciepło; D 
Tak, powinnam dodawać takie przepisy, kiedy szalały upały, żar lał się z nieba i nikomu nie chciało się wychodzić z domu, bo było po prostu za gorąco i jedyną rzeczą, jaka komukolwiek się chciała to wypicie zimnego "czegoś" i jedzenie lodów. Ale. Kawa to kawa. Dla mnie nie ma różnicy to, czy jest gorąco czy zimno. Piję zimną kawę wtedy, kiedy mam na nią po prostu ochotę. A ostatnio miałam. I to jaką!
Po paru nadesłanych mi inspiracjach kawowych <chcę więcej!>, do których wzdychałam przed monitorem stwierdziłam, że nie, nie. Nie można tak wzdychać. Postanowiłam coś wykombinować w kuchni i zrobić sobie kawę. Pomysł przyszedł wieczorem. Nie mogłam doczekać już popołudnia, więc kawę zrobiłam rano, jak tylko wstałam; D Dogadzanie sobie od rana specyfikami wytworzonymi w kuchni jest niewątpliwie jedną z przyjemniejszych form poprawiania sobie humoru: )

Kakaowa kawa z mrożonym mlekiem, szczyptą cynamonu, bitą śmietaną i jagodami Goji
2 porcje

składniki:
- 1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
- 1 łyżeczka ciemnego kakao
- 220 ml mleka
- 200 ml wrzątku
- 2 spore szczypty cynamonu
- 100 ml śmietanki kremówki
- 1 łyżeczka cukru
- garść jagód Goji

Wieczorem
Mleko wlać do naczynia do robienia kostek lodu. Mleko posypać cynamonem i ostrożnie włożyć do zamrażalki na całą noc.

Następny dzień
Kawę wymieszać z kakao i zalać wrzątkiem. Wymieszać dokładnie, najlepiej trzepaczką, żeby kakao się rozpuściło. Odstawić do wystudzenia.
Kiedy kawa będzie zimnawa, ubić śmietankę na sztywno z dodatkiem cukru.
Mleko wyjąć z zamrażalki i zblendować na sorbet.
Do dwóch szklanek wlać po równo kawy, dodać sorbet mleczy i bitą śmietanę. Wszystko udekorować jagodami Goji i szczyptą kakao.
Smacznego!















piątek, 6 września 2013

Bo kiedy tylko Ty masz ochotę na sernik, a w domu nie ma twarogu...

Mini serniczek z czekoladą



Ale jeśli jest serek waniliowy to bez obaw: ) Na blogach, przede wszystkim śniadaniowych są przeróżne przepisy na serniczki, robione przeważnie na śniadanie. Ja jednak postanowiłam upiec swój na deser, ponieważ miałam tak ogromną ochotę na sernik z ciepłą kawą, że musiałam ulec pokusie; )
Poza tym byłam wtedy akurat sama w domu, więc robienie całej blachy sernika, kupowanie potrzebnych składników nie miałoby sensu, postanowiłam zrobić swoją formę sernika, tylko dla siebie. Oczywiście nie przewyższa smakiem tego prawdziwego, przede wszystkim od mojej cioci, która piecze najlepszy na świecie sernik, to sernikowy moment słabości w pełni zaspokaja: )
Miała być najpierw wersja bez czekolady, ale później zobaczyłam w szafce leżący już od bardzo dawna słoiczek kremu orzechowo- czekoladowego z miodem i postanowiłam w końcu go zużyć.: )
No i kawa. Niby nic wielkiego kawa z mlekiem i bitą śmietaną. Jednak tak podana smakuje o wiele lepiej niż zwykła kubkowa wersja: ) Poza tym udało mi się zachować granicę pomiędzy mlekiem a kawą, więc wyglądało to bardzo efektownie. Po dodaniu bitej śmietany trochę się wszystko zmieszało ze sobą, ale i tak wyglądało dobrze; D
Sernik jest poczwórnie waniliowy, więc wyobraźcie sobie, jak musiał smakować: )
Użyłam do tego przepisu syropu waniliowego, który dostałam w ramach współpracy, jednak o nim opowiem przy przepisie< już niebawem>, w którym gra bardzo ważną rolę: ) Jedyne, co powiem teraz- zapach. Powalił mnie zapach tego syropu. Na początku ostry, ale później słodki, cudownie waniliowy, rozpływający się przyjemnie w powietrzu; )

Mini sernik z czekoladą
1 porcja

składniki:
- 150 g serka waniliowego- u mnie Danio
- 1 łyżka mąki kukurydzianej< można użyć pszennej>
- 1 jajko
- 1 łyżeczka cukru waniliowego
- 1 łyżeczka syropu waniliowego
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

składniki na masę czekoladową< opcjonalnie>
- 1 spora łyżka kremu czekoladowego- Nutella bądź inne
- 1/2 jajka< jajko roztrzepać i zużyć połowę płynu>
- 1 i 1/2 łyżki mąki pszennej

Na sernik:
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni <grzanie góra- dół>
Białko oddzielić od żółtka. Białko ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Żółtko i pozostałe składniki zmiksować na jedną masę. Do masy dodać białko i delikatnie wymieszać.

Na czekoladę:
Wszystkie składniki połączyć ze sobą do uzyskania jednolitej konsystencji- będzie raczej lejąca się.

Do naczynka wlać połowę masy sernikowej, następnie łyżką nakładać masę czekoladową i widelcem zrobić esy floresy. Dodać pozostałą część masy sernikowej i na wierzchu ponownie rozprowadzić czekoladę.
Piec w nagrzanym piekarniku ok 30- 35 minut.
Warto po upieczeniu wyłączyć temperaturę, uchylić drzwiczki piekarnika i poczekać ok 5- 10 minut, aż sernik przyzwyczai się do niższej temperatury: )
Smacznego!







czwartek, 5 września 2013

Masło orzechowe i kakao- to połączenie nie może się nie udać

Kakaowe ciasteczka z masłem orzechowym



Nie miałam wątpliwości, co do tego, że te ciasteczka będą mi smakować. Żadnych. Moje ukochane masło orzechowe i kakao...Nie mogłam ich po prostu nie zrobić, to byłoby moim kuchennym grzechem, gdybym przeszła obok tego przepisu obojętnie. 
I wiecie co? Zrobienie ich to był najlepszy pomysł tego dnia. Ciasteczka są maksymalnie słodkie i bardzo duże, więc naprawdę, wystarczy jedno, maksymalnie dwa dla uszczęśliwienia swojego głodu do słodkości. Nie mniej zachowują bardzo długo świeżość i można się nimi cieszyć przez parę kolejnych dni, choć szczerze mówiąc, mimo że są słodkie i tak znikają w mgnieniu oka. 
Moja babcia była nimi zachwycona. Powiedziała, że to najlepsze ciasteczka, jakie jadła z masłem orzechowym, za którym... nie przepada! Od razu wzięła parę dla siebie i dziadka, sprawiając, że stosik ciasteczek na talerzu zrobił się sporo mniejszy; D
Ciasteczka są chrupiące z wierzchu, również za sprawą cukru i mięciutkie wewnątrz. Do teko posłodzone masło orzechowe....Właśnie, co do nadzienia. Miałam pewne wątpliwości, kiedy czytając przepis zorientowałam się, że do masła trzeba dodać cukier puder. Na początku nie chciałam tego robić i dodać po prostu masło orzechowe, ale w rezultacie stwierdziłam, że warto spróbować, co z tego wyjdzie. Okazało się, że cukier puder absolutnie nie przeszkadza i sprawia, że ciasteczka są po prostu słodsze. Jeśli nie przemawia do Was ten cukier puder można go pominąć, ale przyznam, że warto zaryzykować, przynajmniej z połową ciasteczek...: )

Kakaowe ciasteczka z masłem orzechowym
15 dużych ciastek< naprawdę dużych>

składniki na ciasteczka:
- 250 g mąki pszennej
- 60 g kakao
- 120 g miękkiego masła
- 100 g cukru+ 1-2 łyżki do obtaczania
- 100 g cukru brązowego
- 3 łyżki masła orzechowego
- 1 jajko
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 1/4 łyżeczki soli

składniki na nadzienie:
- 3/4 szklanki masła orzechowego- ja miałam tylko 1/2 szklanki masła, bo okazało się, że nie mam go wcale tak dużo, jak myślałam. Dodałam więc 1/2 szklanki cukru pudru i nadzienia wystarczyło na styk, ale było go w ciasteczkach dużo
- 3/4 szklanki cukru pudru

Mąkę przesiać razem z sodą oczyszczoną, kakao i solą do miski, wszystko wymieszać. Mało utrzeć z cukrami i masłem orzechowym na puszystą masę. Następnie dodać jajko i ekstrakt waniliowy, zmiksować ponownie do kompletnego połączenia się składników.
Sypkie składniki wsypać do masy i miksować na wolnych obrotach miksera do połączenia się składników. 
W osobnej misce zmiksować razem masło orzechowe i cukier puder na nadzienie.
Nagrzać piekarnik do 180 stopni.
Z ciasta lepić kulki wielkości dorodnego orzecha włoskiego, następnie spłaszczyć, na środek dać łyżeczkę nadzienia, zlepić bardzo dokładnie i ponownie zrolować w kulkę. Gotowe ciasteczko obtoczyć w cukrze i układać na blaszce do pieczenia wyłożonej papierem do pieczenia w odstępach- ciasteczka stają się większe. Każdą kulkę lekko spłaszczyć.
Blachę wstawić do nagrzanego piekarnika i piec ok 12- 15 minut, aż wierzch ciasteczek popęka i będzie twardy.
Po tym czasie wyjąć ciasteczka z piekarnika, odczekać chwilkę, a następnie ułożyć na kratce do ostudzenia< ja zawsze porywam jedno ciasteczko, jak jest jeszcze gorące: )>
Smacznego!









źródło przepisu z moimi zmianami: klik klik


środa, 4 września 2013

Ananasowe przetwory i początek współpracy

Dżem ananasowy z rumem



Na śmierć zapomniałam o tym dżemie. Robiłam już go w lipcu, ale przez ten czas tyle rzeczy wydarzyło się w mojej kuchni, że nie miałam czasu go upublicznić. Ale w końcu znalazłam skrawek czasu i miejsca, żeby o nim napisać.
Na zrobienie dżemu ananasowego natchnęła mnie moja koleżanka ze studiów. Sam owoc lubię, ale nie jem go zbyt często, sama nie wiem dlaczego: ) Postanowiłam, że wsadzenie go do słoików będzie dobrym pretekstem do częstszego sięgania po ananasa, może nie w formie dużego owocu, a właśnie schowanego w słoiku do na przykład przyjemnego śniadania.
Rum właściwie nasunął mi się dopiero, kiedy smażyłam już dżem, pomyślałam, że to musi być świetne połączenie i nutka alkoholu nikomu nie zaszkodzi. Nie myliłam się, dżem ma bardzo ciekawy smak, oczywiście nie przesadzony, alkoholu nie jest dużo, więc bez obaw, jednak rum nadaje mu taki inny aromat, bardzo przyjemny.
Oczywiście można zrobić dżem bez rumu, jednak z rumem jest o wiele ciekawszy w smaku: )

Dżem ananasowy z rumem
3 słoiczki po 280 g

składniki:
- 1.3 kg ananasa <już obranego>, ja kupiłam 2 spore ananasy
- 150 g cukru lub więcej do smaku, mój dżem był kwaskowaty
- trochę wody
- sok z jednej limonki
- 50 ml rumu

Ananasa obrać i pokroić w kosteczkę. Do sporego garnka nalać tyle wody, żeby zakrywała jedynie dno. Wsadzić ananasa, zasypać cukrem i dodać sok z limonki. 
Wszystko smażyć ze sobą ok 2.5 godziny, aż ananas się rozpadnie i dżem będzie gęsty.
Chwilę przed końcem smażenia dodać rum i zamieszać.
Dżem włożyć do wyparzonych słoiczków, dobrze zakręcić suchymi i wyparzonymi zakrętkami i pasteryzować ok 15- 20 minut od zagotowania wody.
Więcej na temat pasteryzacji i przygotowania słoików znajdziesz tutaj.
Smacznego!

Kiedy przyszłam dzisiaj do domu, zastała mnie miła niespodzianka. Właśnie przyszła do mnie paczka z Anielskich Przysmaków w ramach mojej współpracy z tą firmą. Na widok paczki bardzo się ucieszyłam, oczywiście chwilę po tym niedbale rozdarłam pakunek i z uśmiechem na twarzy wyciągałam moje zamówienie: )
Trudno było mi wybrać, ale w końcu postawiłam na syrop waniliowy, sok z aronii miód z cynamonem i cytrynki w rumie z cynamonem< te dwa ostatnie nie budzą chyba u Was wątpliwości, dlaczego zostały zamówione; D>
Nic mi nie zostało, jak tylko próbować i smakować< miód już otwarłam: D>
Więcej o produktach już niebawem: )










Zapasy na zimę - I edycja 2013

wtorek, 3 września 2013

Figa z tartą a może tarta z figą? +20 ciekawostek na mój temat

Tarta z kremem patissiere i karmelizowanymi figami



Uwielbiam figi. To jedne z najdelikatniejszych owoców, jakie kiedykolwiek mogłam dotknąć. Tak o dosłowną delikatność mi tutaj chodzi. Zawsze traktuję je z dużym wyczuciem, biorę do ręki, jak najcenniejszą porcelanę, żeby tylko ich nie zepsuć- szczególnie te dojrzałe owoce, są bardzo miękkie.
Ale figi, oprócz swojej delikatności są też po prostu pyszne. Słodkie, kremowe w smaku i zapychające.
Od dziecka fascynowały mnie te owoce, nigdy jednak nie chciałam ich spróbować. I świeże figi <bo suszone jem od zawsze> jadłam pierwszy raz 2 lata temu, korzystając z okazji, że byłam z mamą na zakupach, zauważyłam je, małe i kuszące fioletową barwą. Kupiłam jedną I zjadłam od razu po wyjściu ze sklepu. W rezultacie wróciłam się po więcej; )
Ta tarta jest wyjątkowa. Łączy w sobie 2 przepyszne smaki, które na pewno przypadną Wam do gustu: wanilię i figi właśnie. Krem patissiere jest fenomenalny, zawsze, kiedy go gotuję wyjadam z garnka, bo nie potrafię się powstrzymać; D
Nie ukrywam, ciasto jest słodkie i jeden kawałek absolutnie wystarczy. No chyba, że ktoś jest takim łasuchem, że słodkie figi, karmel i krem patissiere mu nie straszne; D
Jest po prostu pyszne.

Tarta z kremem patissiere i karmelizowanymi figami
forma na tartę o średnicy 22 cm

składniki na spód:
- 180 g mąki pszennej
- 90 g masła
- 60 g cukru
- 2 żółtka
- łyżka lodowatej wody

Mąkę pszenną przesiać do miski, dodać cukier i pokrojone w kostkę masło. Rozcierać je z mąką i cukrem, tak, żeby powstała kruszonka. Następnie dodać żółtka i szybko zagnieść ciasto w kulę. Owinąć folią spożywczą, spłaszczyć na kształt dysku i wsadzić do lodówki na godzinę.

Po tym czasie ciasto wyjąć z lodówki.
Rozgrzać piekarnik do 180 stopni< termoobieg>.
Ciasto rozwałkować na placek grubości 3- 4 mm. Przenieść ciasto na wałku do formy na tartę i dobrze wylepić nim naczynie. Na ciasto nałożyć folię aluminiową i wsypać do formy groch/ ryż/ migdały/ kulki ceramiczne, aby obciążyć ciasto. 
Piec tartę w nagrzanym piekarniku z obciążeniem 15 minut, następnie zdjąć obciążenie i piec ok 8 do 10 minut aż ciasto się zarumieni.
Tartę wyjąć z piekarnika i całkowicie ostudzić.

składniki na krem:
- 4 żółtka
- 3 łyżki mąki pszennej
- 350 ml mleka
- 60 g cukru
- 1 laska wanilii

Mleko wlać do rondelka z grubym dnem. Laskę wanilii naciąć wzdłuż i wyskrobać nasionka, dodać do mleka razem z laską. Gotować na małym ogniu do zagotowania się mleka.
W między czasie żółtko ubić z cukrem na bardzo jasny krem, następnie dodać mąkę i zmiksować ponownie do uzyskania jednolitej, gęstej masy.
Kiedy mleko będzie się gotować, wyjąć laskę wanilii i bardzo ostrożnie przelewać go do miski z masą żółtkową ciągle miksując mikserem. 
Kiedy całe mleko dobrze połączy się z masą, przelać ją ponownie do garnka i gotować na małym ogniu, nieustannie mieszając, żeby krem zgęstniał. 
Kiedy będzie bardzo gęsty odstawić z ognia i chwilę ostudzić. 
Ostudzony krem wylać na kruchy spód i wyrównać.

ponadto:
- 5 fig
- 80 g masła
- 60 g cukru brązowego
- 1 łyżka miodu

Figi pokroić na grubsze plasterki- nie rozpadną się podczas obróbki termicznej. Na patelni na małym ogniu rozpuścić masło, cukier i miód. Kiedy wszystko na patelni będzie się pienić i się rozpuści, ostrożnie wkładać do niej plasterki fig i chwilkę smażyć- 20- 30 sekund. Przewrócić bardzo ostrożnie na drugą stronę i ponownie zostawić przez ok 20 sekund.
Po tym czasie figi powinny zmięknąć i dobrze obtoczyć się w karmelu. Widelcem lub małą łyżką cedzakową wyławiać pojedyncze plasterki fig i poczekać chwilę aż nadmiar karmelu spłynie z plasterków. 
Gotowe figi układać na kremie, zaczynając od zewnątrz tarty. 
Pozostały karmel, który zdecydowanie nazwałabym figowym, przelać do miseczki.
Tartę najlepiej podawać od razu po przyrządzeniu fig. Ciasto może później nasiąknąć karmelem. 
Po ukrojeniu kawałka polać jeszcze tartę figowym karmelem,
Smacznego!

Zostałam nominowana przez Sandrę do napisana 20 faktów o mnie, dziękuję; * Ja ze swojej strony poproszę o takie 20 punktów Salvadora Dali, Magdę i Jusię: )
A więc zacznijmy:
1. To musi być na pierwszym miejscu- kocham cynamon, tak, uwielbiam go, ubóstwiam i nie mogę bez niego wyobrazić sobie kuchni.
2. Noszę okulary odkąd skończyłam rok. Mam spore problemy ze wzrokiem, ale okulary uwielbiam i nie zamieniłabym ich na soczewki: )
3. Jestem jedynaczką, ale mam tyle kuzynostwa w moim wieku, że nigdy nie narzekałam na samotną zabawę; D
4. Tak naprawdę moje włosy są ciemnobrązowe, ale od 2 lat jest mi o wiele lepiej w rudych i o wiele lepiej się w nich czuję. Choć nie zarzekam się, że nie wrócę do naturalnego koloru. Na razie jest dobrze, tak, jak jest.
5. Uwielbiam oglądać padający śnieg, ale tylko w domu z ciepłą herbatą- zimy nie znoszę.
6. Codziennie nad ranem piję kawę z mlekiem, bez cukru, czasem nawet bez mleka.
7. Mam słabość do jasnych i przestronnych wnętrz, uwielbiam na nie patrzeć. W przyszłości marzę o białej kuchni.
8. Moją drugą pasją są filmy, uwielbiam kino.
9. Bardzo lubię w wolnym czasie oddać się rękodziełu- obecnie tworzę prezent dla mojej przyjaciółki, którym mam nadzieję pochwalę się Wam za jakiś czas; D
10. Nie lubię robić zakupów "ubraniowych", bardzo mnie to męczy i idę do sklepu tylko wtedy kiedy już muszę.
11. Punkt 10, jak najbardziej się liczy, jednak mam słabość do sklepów kuchennych i z akcesoriami do domu. Uwielbiam oglądać, co w nich nowego, prawie zawsze wychodzę z niego z jakąś pierdołą do domu; D
12. Kolekcjonuję talerze, mam już mały stosik, ale dla mnie nigdy dość: )
13. Mam skłonności do złośliwości, bycia ironiczną i niemiłą< czasem oczywiście...; D>
14. Mój ulubiony kolor to czerwony- ubóstwiam go, wszelkie odcienie. W grę wchodzi również fioletowy, czarny, biały i szary.
15. Uwielbiam jeść owoce, zawsze muszę mieć codziennie pod ręką przynajmniej jabłko.
16. Preferuję śniadanie na słodko. Jajecznicę czy przysłowiowe kanapki z pomidorem jem bardzo rzadko.
17. Nie jestem pedantką, w pokoju mogę mieć syf, ale w kuchni musi być czysto, a w lodówce wszystko ma swoje miejsce i półkę. Nic nie może leżeć "tak sobie", bardzo mnie to irytuje, kiedy nie widzę, co jest w lodówce, bo nic nie jest na miejscu; D
18. Mam uczulenie na koty, mimo to w przyszłości chcę mieć jednego, najlepiej wielkiego i rudego o ironicznym spojrzeniu; D
19. Nigdy nie jadłam tofu.
20. Moją ulubioną rzeczą w kuchni jest sylikonowa szpatułka i garnuszek od babci, który ma 20 lat: )














poniedziałek, 2 września 2013

Owsianka na start- kakaowa miłość z cukinią w tle

Kakaowa- cukiniowa- lodówkowa owsianka



No dobrze, wprawdzie ja nie zaczynam dzisiaj szkoły i mam jeszcze miesiąc, z którego cieszę się, jak nigdy i nie prowadzę bloga śniadaniowego, ale na owsiankową akcję zawsze jest miejsce. Postanowiłam razem z wszelkimi blogującymi połączyć się dzisiaj w owsiankowym raju. Niedobrze dla kogoś, kto owsianek nie lubi, a jest parę osób takich< K., jeśli to czytasz, nie czytaj dalej, jestem pewna, że zbierze Ci się na mdłości. Ty cukinii i owsianki nigdy byś nie połączyła; D>. Ja osobiście uwielbiam i mogłabym jeść codziennie, tyle tylko, że... czasem nie chcę mi się jej robić; D
Ta owsianka zawładnęła moim sercem. Totalnie ją uwielbiam, jedna z najcudowniejszych owsianek, jakie mogłam kiedykolwiek zjeść, a wszystko za sprawą Whiness, mistrzyni śniadań, która ją wymyśliła i zrobiła. I chwała jej za to!
Owsianka jest pyszna, kakaowa, delikatna i za sprawą cukinii niekończąca się w miseczce; D Cukinia nadaje jej tyle objętości, że mamy wrażenie, jakbyśmy ją jedli i jedli...i bardzo dobrze.
Od siebie dodałam coś do chrupania. Efekt był niesamowity; )

Dołączam więc owsiankę do akcji Maria'n, owianko- uzależnieni- łączmy się!

Kakaowa- cukiniowa- lodówkowa owsianka
1 porcja

składniki:

- 4 łyżki płatków owsianych
- 250 ml mleka
- 1 łyżka kakao
- 2 łyżki syropu cynamonowego
- 100 g cukinii
-  po jednej czubatej łyżeczce słonecznika, siemienia lnianego i wiórków kokosowych

Wieczorem.
Cukinię zetrzeć na tarce o grubych oczkach i odcisnąć z nadmiaru wody.
Mleko wlać do rondelka z grubym dnem, dodać 1 łyżkę syropu cynamonowego i kakao, wymieszać. Mleko doprowadzić do wrzenia, a następnie dodać płatki owsiane i startą cukinię. Wszystko gotować do momentu, kiedy płatki owsiane zmiękną i konsystencja owsianki będzie kremowa i gęsta.
Gotową owsiankę przelać do miseczki i odstawić do wystudzenia. Po tym czasie włożyć do lodówki na całą noc.

Następnego dnia
Na patelni najpierw uprażyć słonecznik, kiedy będzie się rumienił dodać siemię lniane i wiórki kokosowe i prażyć do momentu, kiedy wiórki się zarumienią
Zrobić kawę albo zieloną herbatę. Wyjąć owsiankę z lodówki, posypać mieszanką z patelni, jeść i się zachwycać; D
Smacznego!











niedziela, 1 września 2013

Risotto i cukinia.

Risotto z kurczakiem i cukinią




Cukinii miałam w tym roku naprawdę dużo. Cały czas ktoś przynosił mi z własnej uprawy te ogromne i wyrośnięte okazy ważące po 1.5 kg. Powoli zaczęłam się zastanawiać, czy aby wszyscy moi "obdarowyciele"< słowo wymyślone w tym momencie przeze mnie> mają świadomość, że tak naprawdę cukinię u mnie w domu jadam tylko ja? Nie mniej cieszyłam się z każdej przyniesionej, wielkiej, zielonej cukinii, w końcu oni też nie mieli, co z nią zrobić...; D
Postanowiłam przygotować risotto. Swoją drogą uwielbiam to danie, za jego kremowość i niebanalny smak. Zawsze, kiedy go przygotowuję już cieszę się na obiad, bo wiem, że będzie mi smakować, I tym razem wyjątku nie było. Połączenie bardzo udane, delikatny kurczak, kremowy ryż i miękka cukinia. Dodatek papryczek sprawił, że całe danie nie było mdłe ani zbyt delikatne. Było wyważone. I takie miało właśnie być.

Risotto z cukinią i kurczakiem
2 porcje

składniki:

- 120 g ryżu arborio
- 125 ml białego wina
- 150 g cukinii
- 1 pojedyncza pierś z kurczaka
- 1 mała lub połowa dużej papryczki pepperoni
- 1/2 średniej cebuli
- 1 ząbek czosnku
- parę liści bazylii
- sól, pieprz, suszona bazylia do smaku
- bulion drobiowy- ok 500- 600 ml
- oliwa z oliwek do smażenia
- plasterki cytryny do dekoracji

Cebulę, czosnek i papryczkę pokroić w drobną kostkę.
Do rondla z grubym dnem dodać ok 1 łyżkę oliwy i rozgrzać. Następnie dodać cebulę i zeszklić. Wrzucić papryczkę i czosnek i smażyć jeszcze przez chwilkę.
Ryż dorzucić do rondelka, wymieszać wszystko i zostawić na minutę. Po tym czasie wlać białe wino i zmniejszyć ogień. Poczekać aż ryż wchłonie całe wino. Następnie dolewać do ryżu po 125 ml bulionu, za każdym razem dolewając go dopiero wtedy kiedy ryż wchłonie cały płyn. Bulion dodawać dopóki ryż będzie miękki i kremowy.
W między czasie, kiedy ryż się gotuję, kurczaka umyć i pokroić w drobną kostkę. Do miski z mięsem dodać sól, pieprz i suszoną bazylię wedle uznania.
Na patelni rozgrzać jedną łyżkę oliwy. Wrzucić kurczaka i smażyć, aż stanie się biały i będzie miękki.
Cukinię pokroić w kostkę.
Kiedy ryż będzie gotowy dodać do niego najpierw cukinię i chwilę zostawić na ogniu. Następnie dodać kurczaka i smażyć jeszcze chwilę. Cukinię i kurczaka najlepiej dodać wtedy, kiedy ryż jest jeszcze twardawy- cukinia będzie mogła zmięknąć a kurczak dobrze obtoczyć w ryżu.
Gotowe risotto przelać do miseczek i udekorować listkami bazylii oraz plasterkami cytryny- można wycisnąć z nich sok do risotto, aby uzyskać nowy, równie pasujący kwaśny aromat.
Smacznego!